- Byliśmy naprawdę blisko - odezwała się nagle Wardyś-Hansen.
Sama nie wiedziała, skąd popłynęły te słowa.
- Kiedy mieszkałeś w Krakowie - dodała. - I nie mam na myśli fizycznej intymności, tylko to, że naprawdę się widzieliśmy. Takimi, jakimi jesteśmy. Bo na tym polega bliskość.
