Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich aktorów, aktorek

Zobacz listę aktorów, aktorek

Zobacz listę polskich aktorów, aktorek

Aktorzy, aktorki wg. narodowości

Mogłem być aktorem w Australii, w Ameryce Południowej i we Francji, ale tęskniłem za ciepłą wódką i „Carmenami” w Polsce.

Jeżeli nie jesteśmy szowinistami, po co jest podział na kobiety i mężczyzny? Ja uważam, że niczym się nie różnimy, więc po ch*ja ten podział? Ja nawet uważam, że jesteście dużo lepsze i fajniejsze niż faceci, ale o tym nie mówię głośno, ponieważ nie mogę, więc mówię, że jesteśmy na równi.

Filmu się bałem, ja się nie nadaję do filmu.

Po opadnięciu kurtyny jest taki smutek przez chwilę, nawet przez długą chwilę, że już publiczność wyszła, że już nie słucha, nie patrzy. [...] Potem człowiek wychodzi na ulicę w brutalną rzeczywistość, i oczywiście zapomina o wszystkim.

Myślę, że moje życie jest jednym wielkim filmem, w którym gram główną rolę i ta chyba jest najważniejsza. A scenografia? Oby jak najwięcej plenerów na mojej działce. Tam chciałbym, się zestarzeć. W końcu jestem jeszcze młody!

Nie uważam się za wesołą osobę. Nigdy nie lubiłem brylować w towarzystwie, tak jak potrafią to inni. Ja raczej stoję z boku i słucham. Czasem zdarzy mi się coś powiedzieć, jeśli już uznam, że to będzie dość mądre, ale w domu raczej milczę.

Teatr jest dla mnie jedynym miejscem, które może wyrugować troski dnia codziennego. To piękne doświadczenie.

Ale trzeba lat doświadczeń, by zorientować się, co jest dla nas korzystne, a co nie. Kiedy ma się lat 25 czy 30, to wszystko jest dobre i pachnie przygodą. Może mniej pieniędzmi, bo nie w nich rzecz była. My, aktorzy, zarabialiśmy kiedyś naprawdę marne grosze.

Posiadając obecną wiedzę, na pewno nie przyjąłbym roli Stanisława Marii Rochowicz w filmie Poszukiwany, poszukiwana. Ta rola na długo zapisała się w pamięci Polaków, ale i sprawiła, że nie mogłem się uwolnić od łatki „Marysi”. Wielokrotnie ludzie krzyczeli za mną na ulicy: – Te, Maryśka! Albo wołali na plaży: – Marysiu, zupa ci kipi! To była etykietka, której nie mogłem się pozbyć. I zresztą nigdy na dobre jej się nie pozbędę. Niechaj będzie i tak.

Kiedy Janusz Majewski do mnie zadzwonił, informując, że będzie to kręcił, na podstawie powieści Kazimierza Sejdy, i pytając, czy bym wziął w tym udział, naturalnie się zgodziłem. Chciałem tylko wiedzieć, kto w tym będzie uczestniczył. Bo ważne jest, w jakim towarzystwie będzie się film produkować. Kiedy wymienił mi nazwiska Marka Kondrata czy Wiktora Zborowskiego, a zwłaszcza dwóch Węgrów, wiedziałem, że muszę w to wejść. Von Nogay to w swym komizmie okrutny typ, znęcający się nad swoim ordynansem, zaglądający też do kieliszka.

Zgodziłem się na tę rolę pod przymusem. Zmusiła mnie żona! Nie mówiąc o reżyserze, scenografie, operatorze, którzy mnie nachodzili, mówili: „Wojtek, tylko ty, tylko ty”.

(…) farsę gra się głośno, wyraźnie, przy pełnych światłach. (…) Widz musi wszystko widzieć i słyszeć. Ma być mądrzejszy od aktora, ale i dać się zaskoczyć.

Teraz w zasadzie każdy, kto nic nie umie może robić stand – up, albo wszelkie inne rzeczy, które kiedyś były z definicji tylko dla tych, którzy umieją to robić. Teraz nie ma żadnego znaczenia, że się nie umie. Publiczność już również nie bardzo wie czy ktoś umie czy nie. Wystarczą pewne rekwizyty słowne, aby oni się śmiali, a to już jest zupełnie inny gatunek.

Film komediowy to trudna konkurencja. Krytykami są tylko widzowie. Jeżeli się nie śmieją, to znaczy, że komedia jest do niczego.

Pies jest stworzeniem metafizycznym, a człowiek... ogólnie to gatunek dość obrzydliwy, zachowuje się okropnie i nie ma się czym szczycić.

Do 1953 roku, przez czternaście lat, wycinano resztki polskiej inteligencji i ostatki polskich elit. Wycięto i potem nastąpiło 35 lat Peerelu, czyli pucowania mózgu do glancu tak, by kora mózgowa Polaków osiągnęła gładź cylindryczną.

Piekło to przyjemna kawiarenka w porównaniu z ziemią, nad którą panuje człowiek.

Kiedyś tak się wydawało, że nie oddamy ani guzika, a oddaliśmy sześć milionów ludzi, i było to po prostu coś przerażającego.

W nowoczesnych oborach podwiesza się krowy na pasach, tuż nad podłogą, aby nie traciły energii na stanie. Mają się skupić tylko na dawaniu mleka. Przez całe życie nie widzą nieba nad sobą, ani pola, ani lasu. Tylko beton. Kurom obcina się dzioby, żeby się nie raniły stłoczone w klatkach... Ja nie jem mięsa od ćwierć wieku. Okrutnie traktujemy braci mniejszych, a przecież gdy popatrzy się w oczy małpy, widzi się człowieka. Nasza przemiana to tylko chwila w ewolucji.

Żaden człowiek nie chce umrzeć. Ale tak rzadko się zdarza to, co człowiek chce.