Mogłem być aktorem w Australii, w Ameryce Południowej i we Francji, ale tęskniłem za ciepłą wódką i „Carmenami” w Polsce.
Nie czułem wyrzutów sumienia, mogłem to robić bez przerwy, na okrągło.
Miałem to dziwne uczucie uniesienia i nie mogłem do końca zrozumieć, dlaczego tak się czułem.