- Pozostałych Cichych Braci również zabiłem. Musiałem. Mieli coś, czego potrzebowałem. - Co? Poczucie przyzwoitości?
- A co z nami? Chcesz mieć chłopaka wampira? - Simon zaśmiał się gorzko. - Wyobrażam sobie wiele romantycznych pikników. Ty pijesz dziewiczą pina coladę, a ja krew dziewicy.
Przyziemni tworzą między sobą rozróżnienia, które wydają się śmieszne Nocnym Łowcom. Opierają je na rasie, religii, narodowości i dziesiątkach drobnych, nieistotnych rzeczy. Przyziemnym wydają się one logiczne, bo choć sami nie widzą ani nie uznają istnienia Świata Cieni, gdzieś tam jednak w ich pamięci jest pogrzebana prastara wiedzą że na ziemi chodzą inne istoty, których celem jest zadawanie krzywd i niszczenie. Ponieważ demoniczne zagrożenie jest niewidoczne dla Przyziemnych, muszą przypisywać je sobie nawzajem. Twarz, wroga nakładają na twarz sąsiada i w ten sposób prowadzą do tragedii ciągnących się przez całe pokolenia.
- Gdzie byłeś przez całą noc? - zapytał Magnus cierpkim tonem. - Z Alekiem? - Nie mogłem zasnąć, więc poszedłem na spacer - odparł Jace. - Wracając natknąłem się na tego smutasa snującego się po ganku.
- Słyszałaś, co powiedziała. Uważała, że wyświadcza mi przysługę. - To nieprawda. - Prawda. Ile razy muszę ci powtarzać, że ferie nie kłamią. Clary przypomniały się słowa Jace'a wypowiedziane u Magnusa. ''Odkryją, co jest twoim największym pragnieniem, i dadzą ci to...'' - Więc się pomyliła. - Nie pomyliła się.- Ton Jace'a był gorzki.- Zauważyła, jak na ciebie patrzę, jak ty na mnie, a Simon na ciebie. Zagrała na nas jak na instrumentach.
- Każdy z nas ma wybór. Nikt nie ma prawa nam go odbierać. Nawet z miłości. - Ale właśnie o to chodzi. Kiedy kogoś kochasz nie masz wyboru. - Dobrze pamiętała, jak ścisnęło się jej serce, kiedy zadzwoniła Isabelle i powiedziała, że Jace zniknął. Wypadła z domu bez chwili wahania. - Miłość odbiera ci możliwość wyboru. - To dużo lepsze niż alternatywa.
Alec spojrzał na nią i pokręcił głową. - Jak to robisz, że nie masz na sobie błota? - zapytał. Jego siostra wzruszyła ramionami. - Mam czyste serce - odparła filozoficznie.- To odpycha brud.
- Chciałbym cię nienawidzić.-Mówił lekkim tonem, ale na jego ustach błąkał się niepewny półuśmiech, a w oczach czaił się żal.-Chcę cię nienawidzić. Próbuję cię nienawidzić. Byłoby o wiele łatwiej, gdybym cię nienawidził. Czasem myślę, że cię nienawidzę, a potem cię spotykam i...
Drugi boks zajmowała para wilkołaków. Jedli surowe kawałki jagnięciny i kłócili się o to, kto wygrałby pojedynek: Dumbledore z książek o Harrym Potterze czy Magnus Bane. - Zdecydowanie Dumbledore - powiedział pierwszy. - Zna potężne Mordercze Zaklęcie. - Ale Dumbledore nie jest prawdziwy - zauważył jego towarzysz. - Uważasz, że Magnus Bane istnieje naprawdę? - prychnął pierwszy likantrop. - Spotkałeś go kiedyś?
- A więc jest pan ojcem Clary - powiedział. - Bez obrazy, ale rozumiem dlaczego ona pana nienawidzi. - Dlaczego? - Bo widać że jest pan psychopatą.
- Wiesz coś o kukułkach, Jonathanie Morgenstern? - Kukułki to pasożyty - mówiła dalej.- Składają jaja w gniazdach innych ptaków. Kiedy jajo pęka, świeżo wykluty pisklak wypycha rywali z gniazda. Biedni rodzice zaharowują się na śmierć, żeby wykarmić ogromne kukułcze pisklę, które zabiło ich dzieci i zajęło ich miejsce. - Ogromne? Czy pani sugeruje, że jestem gruby? - To była analogia. - Nie jestem gruby.
- Niektórzy faceci patrzą na ciebie jakby chcieli seksu. Jace patrzy na ciebie jakbyście już uprawiali seks, było świetnie, a teraz jesteście tylko przyjaciółmi...choć ty chcesz czegoś więcej. To doprowadza dziewczyny do szaleństwa. Wiesz o co mi chodzi? Tak, pomyślała Clary. - Nie - powiedziała.
Isabelle siedziała w małej drewnianej altanie i patrzyła na jeziorko. Wyglądała jak księżniczka z bajki, czekająca w zamkniętej wieży, aż ktoś ją uratuje. Co prawda, tradycyjna księżniczka nie zachowywałaby się tak jak Isabelle. Ta, w wysokich butach, z batem i nożami, posiekałaby na kawałki każdego, kto próbowałby zamknąć ją w wieży, zbudowałaby most ze szczątków śmiałka i przeszła po nim beztrosko do wolności, a jej włosy przez cały czas wyglądałyby fantastycznie. To wszystko sprawiało, że trudno było ją polubić, (...)
- Nie mogę uwierzyć, że jednak przyszliście! - wykrzyknęła. - Jak wam się udało przekonać Magnusa, żeby puścił Jace'a? - Przehandlowaliśmy go na Aleca- odparł Simon. Isabelle zrobiła zaniepokojoną minę. - Chyba nie na stałe? - Nie - uspokoił ją Jace. - Tylko na kilka godzin. Chyba że nie wrócę- dodał w zamyśleniu. - W takim wypadku może zatrzyma Aleca. Potraktuj to jako dzierżawę z opcją wykupu.