Ochy, ochy - ochyda" - jak pisał niezapomniany L. Grocholski (wyższy stopień ochydy jest przez ch - to jest mój pomysł).
Kłopot z klasyką, a szczególnie z klasyką wierszowaną, polega na tym, żeby to dobrze zagrać. Tak, to musi być szczere, ale nie zapominajmy, że Fredro tak jak Czechow pisał sztuki o inteligentach. A inteligent raczej chowa swoje słabości i uczucia, a nie wywala wszystkiego na zewnątrz.
To kolejny skandal po „Sąsiadach”, gdzie pisał o Jedwabnem. To ubliża Polakom, to antypolonizm. Gross pisze, że po wojnie Polacy pomagali komunistom mordować Żydów.
Dla mnie muzyka jest formą sztuki, a gitara jest pędzlem. Jest jak dla pisarza pióro czy klawiatura. Co z tego, że na przykład będzie pisał niezwykle szybko. To się ma nijak do tego, co jest treścią książki. Treścią książki jest wyobraźnia. Ja szukam ludzi o ogromnej wyobraźni, a to jest zupełnie inne zagadnienie niż umiejętność gry na gitarze.
A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają.
Jak ktoś mi pisał, że jestem gruba, to mówiłam: zjem jeszcze więcej.
Pamiętam anegdotę świetnego przedwojennego pisarza i historyka, Stanisława Cata-Mackiewicza. On w latach 30. w „Słowie Wileńskim” pisał o tym, że nie może się nadziwić, dlaczego starzy Wilniucy mają zbiorowe przekonanie, że polityka to kurwa, a Anglicy to złodzieje. W Wilnie uważano to za absolutną oczywistość. Tak jest postrzegana polityka, a ludzie mają prawo, by wyrażać tego typu opinie, także dzisiaj. Ja natomiast nigdy tak nie uważałem, mam o niej bardzo dobre zdanie.