- Ale pan się naprawdę dobrze trzyma! Prawda, kapitanie? Zawsze doskonale wyglądał. Właściwie wcale się nie zmienił. Włosów ma może trochę mniej, ale wiecheć pod nosem taki sam jak był. - Co takiego? - zdziwił się Poirot. - Japp ma na myśli twoje wąsy - wyjaśniłem.
(...) sądzę, że wszyscy mamy w sobie trochę dzikości, jeśli tylko potrafimy wymyślić odpowiednie usprawiedliwienie, aby jej nie hamować.
- Pani jako jedyna zachowuje spokój, Mademoiselle. - Poirot zwrócił się do Mary Debenham. Wzruszyła lekko ramionami. - A cóż można poradzić? - Filozof z pani, Mademoiselle. - Filozofia wymaga bezstronności. Ja kieruję się raczej egoizmem. Nauczyłam się zachowywać nieprzydatne emocje dla siebie.
Należy więc korzystać z wrodzonego istotom ludzkim lenistwa i nie pisać więcej aniżeli to niezbędne, by przekazać znaczenie.
(...) trzeba mieć na wszystko wytłumaczenie. Każdą rzecz należy wytłumaczyć w sposób logiczny i zadowalający. Jeżeli się znajdzie teorię, która odpowiada wszystkim faktom, wówczas teoria musi być słuszna.
Powiedz mi jeszcze, czy dzięki naszym wysiłkom świat stanie się lepszy? — Raczej wątpię. Ale jest szansa, że stanie się przyjemniejszy.
Jeśli człowiek nie staje się lepszy, mądrzejszy i większy, wzrost musi odbywać się w innym kierunku. Podsyca wtedy zło.
Przyjemność sprawiało jej samo życie, nie jego warunki. Czerpała radość z samego faktu istnienia. Ciekawa rzecz; nie da się tego wyjaśnić.
W każdym razie miałem prawo zrobić ze swoim własnym życiem to, na co miałem ochotę, — Nie, nie miał pan. — Dlaczego, drogie dziecko, powiedz, dlaczego? Zaczerwieniła się. Bawiąc się złotym krzyżykiem, zawieszonym na łańcuszku na szyi, powiedziała: — Nie rozumie pan? Bóg może pana potrzebować.
- Nie doceniasz swojego wiernego męża. - Wszystkie moje znajome powtarzają mi, że z mężem nigdy nic nie wiadomo. - Masz niewłaściwe znajome- rzekł Tommy.
- Są tacy ludzie. - Lutrell mówił bardzo wolno. - Udaje im się wszystko, czego dotkną. Nie mogą zbłądzić. Niektórzy...mają szczęście. Norton zaprzeczył energicznie. - Nie, pułkowniku. To wcale nie kwestia szczęścia. - Z przejęciem zacytował: - "Nie w naszych gwiazdach, drogi Brutusie, ale w nas samych".
Pamela była zaskoczona. - Och, panie Poirot! Nie sądzę, aby było coś bardziej interesującego, coś bardziej nieobliczalnego niż natura ludzka! - Nieobliczalnego? Co to, to nie. - Ależ tak właśnie jest! Gdy myślisz, że już ich pięknie rozpracowałeś, nagle wywiną ci coś absolutnie zaskakującego. Herkules Poirot zaprzeczył ruchem głowy. - Nie, nie, to nieprawda. Bardzo rzadko ktoś robi coś, co nie jest dans son caractère. I to właśnie w końcu staje się monotonne. (...) - Jak tylko kogoś widzę, zaraz zaczynam się zastanawiać, jacy ci ludzie są, jakie są ich wzajemne stosunki, co myślą, co lubią...To jest...fascynujące. - Raczej nie - zaprotestował Poirot. - Charaktery powtarzają się częściej, niż to sobie wyobrażamy. Morze - mówił w zadumie - bywa nieskończenie bardziej zaskakujące.
Dwa kotlety na stole, przy którym siedzą trzy osoby, są rzeczą dosyć krępującą. Ale Karolinę można wytrącić z równowagi najwyżej na parę minut. Po chwili bezbłędnie kłamała już Poirotowi, że chociaż brat się z niej śmieje, ona przestrzega ściśle jarskiej kuchni. Wpadła prawie w ekstazę, opisując delikatność i wyższość smaku kotletów jarzynowych (których zdaje się nigdy nie miała w ustach) na przykład nad schabowymi, i zajadała smakowicie przypiekany ser z musztardą, rzucając częste uwagi na temat niebezpieczeństw, jakie kryją w sobie potrawy mięsne.
Trzeba pamiętać, że wiele zbrodni dokonano dla kwot mniejszych niż pięćset funtów. Wszystko zależy od tego, jaka suma potrafi złamać człowieka. Problem względności, tylko to!