Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Anglików

Zobacz listę Anglików

Anglicy wg. profesji

Być rozdartym między sprzeczne lojalności, to żałosny los niemal każdej ludzkiej istoty. Panu Bogu palić świeczkę, a diabłu ogarek. Być rozdartym między ciałem a duchem, między miłością a obowiązkiem, rozumem a pustym przesądem. Konflikt ten w swoich rozlicznych formach jest tematem każdego dramatu. Chociaż bowiem uczymy się odczuwać niesmak na widok walki byków, egzekucji czy zmagań gladiatorów nadal przyglądamy się z rozkoszą, jak w mękach duchowych wiją się bliźni. Gdzieś w odległej przyszłości, kiedy społeczeństwo zostanie zorganizowane w sposób racjonalny, tak że każda jednostka będzie zajmowała pozycję i wykonywała pracę, do jakiej przeznaczają ją jej zdolności, kiedy wykształcenie przestanie sączyć w młode umysły fantastyczne przesądy zamiast prawd, kiedy nauczymy gruczoły wewnętrznego wydzielania funkcjonować w doskonałej harmonii i uporamy się z chorobami, cała nasza literatura konfliktu i nieszczęścia wyda się dziwnie niepojęta, a nasze upodobanie w widoku tortury umysłowej będzie uznane za nieprzyzwoitą perwersję, której szanujący się człowiek winien się wstydzić. Jako główny temat sztuki radość zajmie miejsce cierpienia. Możliwe, że w tym procesie sztuka przestanie istnieć. Szczęśliwy naród, jak dziś mówimy, nie ma historii. I być może, dodamy kiedyś: szczęśliwe jednostki nie mają literatury.

Ludzie staną się tak nieuleczalnie zarozumiali z powodu cudownych osiągnięć techniki, że utracą wkrótce kontakt z rzeczywistością

Chciałem zmienić świat. Doszedłem jednak do wniosku, że mogę jedynie zmieniać samego siebie.

Sztuka, jak sądzę, jest przeznaczona jedynie dla początkujących czy dla tych, którzy zdecydowanie zabrnęli w ślepą uliczkę i postanowili się zadowalać ekstraktem Istotowości, symbolami, a nie tym, co odwzorowują, elegancko sporządzonym przepisem, a nie rzeczywistym obiadem.

Nie można napisać dobrej książki nie będąc złośliwym.

Bogacze podlegają olbrzymiemu naciskowi społeczeństwa, co zmusza ich do tego, że zostają mecenasami nauki. Popycha ich do tego zarówno wstyd, jak tęsknota za przekonaniem, że są dobroczyńcami ludzkości.

Im mniej człowiek czuje, tym lepiej okazuje uczucie.

Wszyscy są równi pod względem fizykochemicznym.

- Dojrzali umysłowo, dojrzali w czasie pracy - ciągnął - ale dzieci w sferze uczuć i pragnień.
- Pan Nasz Ford kochał dzieci.
- Pewnego dnia naszła mnie myśl - mówił dalej Bernard, ignorując słowa Leniny - że można by być dorosłym zawsze.
- Nie rozumiem - oświadczyła stanowczym tonem Lenina.
- Wiem o tym. I dlatego poszliśmy wczoraj do łóżka, właśnie jak dzieci, zamiast okazać dorosłość i czekać.

A jednak [...] to nie ma znaczenia, że jest we fragmentach. Całość jest zdezorganizowana. Ale każdy indywidualny fragment zachowuje porządek, reprezentuje Wyższy Porządek. Ten Wyższy Porządek przeważa nawet w dezintegracji. Całość obecna jest nawet w porozbijanych fragmentach. Być może jeszcze wyraźniej obecna niż w całkowicie spójnej sztuce. Przynajmniej człowiek nie jest zmamiony poczuciem fałszywego bezpieczeństwa przez czysto ludzki, czysto sfabrykowany porządek. Musisz polegać na swoim bezpośrednim postrzeganiu ostatecznego porządku. W pewnym więc sensie dezintegracja posiada swoje zalety. Ale oczywiście jest to niebezpieczne, okropnie niebezpieczne. Przypuśćmy, że nie mógłbyś wrócić z chaosu...

Historia (...) to bujda.
Machnął dłonią; wyglądało to tak, jak gdyby jakąś niewidzialną miotełką z piór zmiótł resztkę kurzu, a ów kurz to była Harappa, to było chaldejskie Ur; jak gdyby zmiótł pajęczynę, a ta pajęczyna to były Teby, Babilon, Knossos i Mykeny. Szur, szur - i nie ma Odyseusza, Hioba, Gautamy i Jezusa. Szur - i znikają resztki starożytnego kurzu zwanego Ateny, Rzym, Jerozolima i Państwo Środka. Szur - i już opróżnione miejsce po Italii. Szur, katedry, szur, szur, Król Lear i Myśli Pascala. Szur, pasja; szur, requiem; szur, symfonia; szur...

Choć pokój mroczny, okazja jedyna (poetycko rozbrzmiewał w nim głos sumienia), chociaż zły duch kusi, nigdy mój honor rozpustą, się nie splami. Nigdy, nigdy!”, postanowił.

Dla żyjących w granicach miasta jego światła są tylko poblaskiem na nocnym niebie. Lampy uliczne zaćmiewają gwiazdy, a jaskrawy blask Reklam whisky czyni niemal niewidocznym tłem nawet księżycową poświatę.
Zjawisko to jest symboliczne, stanowi przypowieść w działaniu. Mentalnie i fizycznie człowiek przez większość życia jest mieszkańcem uniwersum czysto ludzkiego i, by tak rzec, domowej roboty, samodzielnie wybranego z niezmierzonego, nieczłowieczego kosmosu, który go otacza, i bez którego ani uniwersum człowieka, ani sam człowiek istnieć by nie mogli. Wewnątrz tej prywatnej katakumby wybudowaliśmy sobie własny światek z dziwnego asortymentu materiałów - interesów i "ideałów", słów i technologii, pragnień i marzeń, artefaktów i instytucji, wymyślonych bogów i demonów. Tutaj, wśród wyolbrzymionych projekcji własnych osobowości odgrywamy dziwaczne błazenady, popełniamy zbrodnie i szaleństwa, myślimy myśli i czujemy emocje właściwe dla naszego stworzonego ludzką ręką otoczenia, żywimy obłąkane ambicje mające sens tylko w domu wariatów. Ale cały czas, mimo hałasów radia i neonowych reklam, noc i gwiazdy tu są- tuż za ostatnim przystankiem, tuż powyżej baldachimu z podświetlonego dymu. O tym fakcie mieszkańcy ludzkich katakumb łatwo zapominają, ale czy zapominają, czy pamiętają, fakt pozostaje faktem. Noc i gwiazdy są tu zawsze; inny, nieludzki świat, który tylko symbolizują, trwa i jest światem realnym.

Słuchano go uprzejmie. Lecz za jego plecami niejeden kiwał głową. "Ten młody człowiek źle skończy", mówili, prorokując z tym większym przekonaniem, że sami mieli zamiar we właściwym czasie osobiście zadbać o to, by ów koniec był zły. "Drugim razem żaden nowy Dzikus mu już nie pomoże", mówili. Póki co jednak był ów pierwszy Dzikus, udawali więc życzliwość.

Byli jak dwa bliźniacze embriony kołyszące się na falach zabutlowanego surogatu krwi.

Marzenia o Porządku rodzą tyranię, a marzenia o Pięknie - potwory i gwałty

Młody człowiek, usiłujący wzorować swe życie na wyidealizowanych książkach, pała, jak sobie wyobraża, wielką, uduchowioną miłością, tymczasem poniewczasie przekonuje się, że zdobył nudną babę, która mu się właściwie wcale nie podoba.

To, czego się trzeba nauczyć, to jak pamiętać, a jednocześnie uwolnić się od przeszłości.

- No a poświęcenie? Jeśli jest Bóg, to jest racja dla poświęceń.
- Cywilizacja przemysłowa jest możliwa tylko przy braku poświęcenia. Używać aż do granic wyznaczonych higieną i ekonomią. W przeciwnym razie turbiny staną.
- Byłaby też racja dla wstrzemięźliwości płciowej! - rzekł Dzikus, rumieniąc się przy tym nieco.
- Ale wstrzemięźliwość rodzi namiętność, rodzi neurastenię. Te z kolei powodują utratę stabilności. Utrata stabilności zaś oznacza koniec cywilizacji. Nie może być trwałej cywilizacji bez obfitości miłych grzeszków."
- rozmowa Mustafy Monda z Dzikusem

W różnych okresach swego życia, a nawet w tym samym czasie wypełniał sobą najrozmaitsze formy. Bywał cynikiem będąc równocześnie mistykiem; filantropem i pełnym pogardy mizantropem. Próbował żyć kierując się stoickimi zasadami czystego rozumu, to znów dążył do bezrozumnego, naturalnego, niecywilizowanego bytowania. Wybór form zależał w każdym poszczególnym wypadku od książek, które czytał, od ludzi, z jakimi przestawał. Burlap na przykład skierował ponownie jego umysł ku owym mistycznym drogom, którymi nie zdążał od studenckich czasów, kiedy to odkrył Boehmego. Zaczął patrzeć oczami Burlapa i na nowo wypełnił formę mistycyzmu, gotów jednak w każdej chwili wycofać się z powrotem, gdyby okoliczności tego wymagały. Właśnie w obecnej chwili cofał się, forma miała kształt serca. Gdzież więc to ja, któremu mógł być wierny?