Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Nowy wspaniały świat

Inne książki Aldousa Huxley'a:
Czas musi stanąć Diabły z Loudun Drzwi percepcji. Niebo i piekło Filozofia Wieczysta Geniusz i bogini Jak suche liście Kontrapunkt Małpa I Duch Niewidomy W Gazie Nowy wspaniały świat 30 lat później. Raport rozbieżności Po wielu latach Szara eminencja. O władzy zza tronu, bezwzględności i polityce w służbie religii w czasach kardynała Richelieu Uśmiech Giocondy i inne opowiadania W cudacznym korowodzie Wewnętrzny Bóg. Wybrane Pisma o Oświeceniu Wyspa

Ciało społeczne trwa, mimo że komórki ulegają wymianie

Rodzina, monogamia, miłość. Wszędzie wyłączność, wszędzie zawężanie pola penetracji, rygorystyczne kanalizowanie popędu i energii.

- Dach! - zabrzmiał piskliwy głos.
Windziarz był niskim, małpim stworkiem ubranym w czarną tunikę półkretyna epsilona-minus.
- Dach!
Rozwarł drzwi. Uderzyły weń gorące promienie popołudniowego słońca, zamrugał oczami. "Ooo, dach!" - powtórzył zachwycony. Wyglądał jak nagle radośnie przebudzony z mrocznego, unicestwiającego odrętwienia. "Dach!"
Uśmiechał się ku twarzom pasażerów pełen psiego, pełnego nadziei uwielbienia. Rozmawiając i śmiejąc się, wyszli z windy w rozświetlony teren. Windziarz spoglądał za nimi.
- Dach? - powtórzył znowu, tym razem pytająco.
Zadźwięczał dzwonek i głośnik u sufitu windy zaczął wydawać polecenia tonem bardzo łagodnym, ale bardzo władczym.
"Zjeżdżaj w dół - mówił - zjeżdżaj w dół. Piętro osiemnaste. Zjeżdżaj w dół, zjeżdżaj w dół. Piętro osiemnaste. Zjeżdżaj w dół, zjeżdżaj..."
Windziarz zatrzasnął drzwi, nacisnął guzik i natychmiast zapadł na powrót w szemrzący półmrok szybu, półmrok jego zwykłego otępienia.

Słowo to (bo „ojciec” było nie tyle nieprzyzwoite – przy całej jego konotacyjnej bliskości wobec obrzydliwego i niemoralnego faktu rodzenia dzieci – co raczej ordynarne, było nietaktem skatologicznym raczej niż pornograficznym), komicznie sprośne rozładowało atmosferę zgęszczoną do niemożliwości.

To co teraz wam powiem, może brzmieć niewiarygodnie. Jednakże jeśli nie jest się obznajomiony z historią, w i ę k s z o ś ć faktów z przeszłości brzmi niewiarygodnie.

Często się dawniej zastanawiał, jak by to było, gdyby (pozbawiony somy, zdany tylko na siebie) wystawiony został na jakąś wielką próbę, jakieś cierpienie czy prześladowanie; wręcz nawet tęsknił do tego.

Gdy jednostka czuje, wspólnota szwankuje.

Cóż po prawdzie, pięknie czy wiedzy, gdy wokoło pękają bomby bakteriologiczne?

Pamiętacie wszyscy, jak sądzę, ową piękną, natchnioną sentencję Pana Naszego Forda: Historia to bujda.
Historia - powtórzył dobitnie - to bujda.

Każde dziecko spędza dwa poranki w szpitalu umierających. Są tam najlepsze zabawki, a w dniach zejścia podaje się dzieciom krem czekoladowy. Uczą się uznawać śmierć za rzecz zwykłą.

- Zgoda, ale jaka nauka?. Rzekł sarkastycznie Mustafa Mond. - Brak wam wykształcenia naukowego, więc nie możecie sądzić. A swego czasu byłem nie najgorszym fizykiem. Na tyle dobrym, by uświadomić sobie, że cała ta nasza nauka to książka kucharska z pewną prawowierną teorią gotowania, której nikt nie może podważać, oraz z listą przepisów, których nie wolno stosować bez specjalnego pozwolenia szefa kuchni. Teraz ja jestem szefem kuchni. Ale kiedyś byłem ciekawskim młodym kuchcikiem. Zacząłem trochę gotować na własną rękę. Nieprawowiernie, wbrew zaleceniom. W gruncie rzeczy nieco prawdziwej nauki. - Umilkł.
- Jaki był skutek? - zapytał Helmholtz Watson.
- Zarządca westchnął. - Podobny jak ten, który czeka was, młodzi ludzie. Groziło mi zesłanie na wyspę.

Dom, dom rodzinny – kilka małych pokoi gęsto zaludnionych przez mężczyznę, kobietę rodzącą co pewien czas oraz przez tabun chłopców i dziewcząt w różnym wieku. Brak powietrza, brak miejsca, nie dość wyjałowione więzienie; mrok, choroby, smród.

Nauczanie przez sen było w Anglii zabronione. Istniał ta zwany liberalizm. Parlament, o ile wiecie, co to było, uchwalił zakaz takiego nauczania. Są na to dowody. Przetrwały mowy o wolności jednostki. Wolność jest nieefektywna i przykra. Wolność to okrągły kołek w kwadratowej dziurze.

- Wytępiliście je. Tak, to do was podobne. Wytępić wszystko, co niemiłe, zamiast nauczyć się z tym współżyć.

Powodzenie zawróciło Bernardowi w głowie i w konsekwencji całkowicie pogodziło go (jak przystało każdemu dobremu narkotykowi) ze światem, który dotychczas uznawał za tak niezadowalający. Gdy tylko świat go docenił, porządek rzeczy stał się właściwy. Jednakże, pogodzony ze światem dzięki osobistemu sukcesowi, nie wyrzekł się przywileju krytyki owego porządku. Postawa krytyczna przydawała mu ważności we własnych oczach; czuł się kimś wyższym, kimś ponad.

O moja butlo, ciebie zawsze pragnąłem
O moja butlo, skąd się tutaj wziąłem?
Niebo jest w tobie błękitne,
Pogoda zawsze wspaniała;
Bo
Nie ma na świecie drugiej takiej butli
Jak ta droga moja butla mała.

Nawet po wybutlacji pozostaje niejako w butli - w niewidzialnej butli wpojonych mu w fazie embrionalnej i w dzieciństwie zachowań. Każdy z nas, rzecz jasna - kontynuował zarządca w zamyśleniu - idzie przez życie w jakiejś butli.

Protestujemy przeciw egalitaryzmowi, ale czyż jedyną bezkonfliktową i szczęśliwą nierównością nie jest nierówność absolutna: system kastowy? Bronimy prawa do wolności osobistej, ale czyż wolność nie jest czymś, co ma sens tylko tam, gdzie zachodzi potrzeba wyboru i decyzji - a zatem w społecznościach nie do końca (czyli niedoskonale) zniewolonych? Samodoskonalenie? Wiara? Wyższe uczucia? Czyż wszystko to nie ma prowadzić nas do pogodzenia z naturą - czy więc nie prościej już u samego początku osiągnąć stan naturalnej, instyktowo-półzwierzęcej szczęśliwości?

Wszyscy są równi pod względem fizykochemicznym.

- Dojrzali umysłowo, dojrzali w czasie pracy - ciągnął - ale dzieci w sferze uczuć i pragnień.
- Pan Nasz Ford kochał dzieci.
- Pewnego dnia naszła mnie myśl - mówił dalej Bernard, ignorując słowa Leniny - że można by być dorosłym zawsze.
- Nie rozumiem - oświadczyła stanowczym tonem Lenina.
- Wiem o tym. I dlatego poszliśmy wczoraj do łóżka, właśnie jak dzieci, zamiast okazać dorosłość i czekać.