Z głową opartą o poduszki fotela, wędrował już teraz — szybciej niż światło, bo z prędkością myśli — z powrotem ku planecie, gdzie co krok napotyka się owe rozkoszne istoty o wielkich, zachwyconych oczach...
Wyobraźmy sobie, przywódca związkowy prezydentem, głową państwa! Czy to nie byłoby wspaniale?