– Wchodzisz czy nie? – rzuciła.
Billy zajrzał ostrożnie do środka.
– A jesteś sama?
– Na tyle, że zaraz spotka mnie kodokushi – wymamrotała.
– Co?
– Samotna śmierć – oznajmiła, a potem ruchem ręki zaprosiła
McVaya do mieszkania. – Japończycy muszą wszystko nazwać,
szczególnie te ich surowe ryby… ale też ludzi, którzy odchodzą na
łono Abrahama, a potem przez lata nikt nie odkrywa trupa. Leży
sobie to truchło w domu, rozkłada się i tyle.
