(...) ogarnęło go przytłaczające uczucie, jakiego czasami doznawał, gdy patrzył na swoich synów - po części czysta radość, po części strach, co może ich spotkać na tym okrutnym świecie, po części życzenia i nadzieje, a to wszystko połączone w jedyną rzecz na tej planecie, która wydaje się całkowicie nieskalana. Owszem, to banał, lecz co z tego. Czystość. Oto, co cię uderza, kiedy zapatrzysz się na swoje dziecko - czystość, której źródłem może być tylko prawdziwa, bezwarunkowa miłość.
Miałem to dziwne uczucie uniesienia i nie mogłem do końca zrozumieć, dlaczego tak się czułem.