Miałem głupie uczucie niezwyciężoności, coś w rodzaju, "Mogę to zrobić, mogę to objąć". Naprawdę miałem uczucie dojścia do tego punktu oświecenia.
Miałem taki okres w życiu, że zabijałem bez powodu, wystarczyło, że ktoś krzywo na mnie spojrzał.
Miałem to dziwne uczucie uniesienia i nie mogłem do końca zrozumieć, dlaczego tak się czułem.