Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę polskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Chyłka rozejrzała się, drapiąc po głowie.
- I gdzie to, kurwa, sombrero?
- Nie wiem, podła cholero.
Joanna niemal zakrztusiła się dymem. Przez moment trwało pełne napięcia milczenie.
- Czy ty właśnie próbujesz wciągnąć mnie w jakąś rap grę?
- Zapytaj o to w punkcie ksero, mała sknero.
- Zordon...
- Przepraszam, hetero.
- Błagam cię. Starczy żenujących rymów - mruknęła, masując skroń.- Głowa mnie od nich boli.
- Boli cię raczej od tequili i ...
- Nie wygaduj bzdur - ucięła.- I nie złorzecz na tequilę, stara ściero.

- Niekoniecznie to miałem na myśli.
-A mnie koniecznie obchodzi, co miałeś.

- Wychodzę z założenia, żeby nigdy nie szukać szczęścia tam, gdzie je straciłam.

Zło pozostaje niewidoczne, bo z natury chowa się w najciemniejszych zakamarkach ludzkich dusz.

- Brawo, Zordoniątko – szepnęła mu do ucha, przesuwając dłoń na jego ramię. – Wieczorem będzie nagroda.
– Jaka?
– Pozwolę ci się sponiewierać.
Obrócił się do niej i uniósł brwi.
– Tak?
– Tak – potwierdziła zmysłowym głosem. – Zabierzesz mnie do wegetariańskiej knajpy na kolację.
Mruknął pod nosem, jakby rzeczywiście ta wizja była wyjątkowo kusząca.

- Swoją drogą, jak rehabilitacja?
- Całkiem nieźle - odparł Patryk obojętnie. - A twoja?
- Mnie nic nie dolega.
- Racja. Skurwysyństwo to nie choroba, tylko cecha wrodzona.

Kiedy w końcu umościła się na krześle obok, przysunął pod stołem rękę w jej kierunku. Nawet na nią nie patrząc, zdzieliła go po dłoni.
- Nie waż się.
- Chciałem tylko pogładzić.
- Upierdolę ci tego badyla, Zordon. Przysięgam.

- (...) Nie wiem, czy wiesz, ale ów profesor zamiast posłużyć się pojęciem "redakcja tekstu", pisał o "paralingwistycznych środkach wyrazu związanych ze zorganizowaniem wypowiedzi pisemnej w przestrzeni dwuwymiarowej znakami graficznymi".
Kordian pokręcił głową.
- Znasz to na pamięć?
- Powtarzaliśmy to na każdej imprezie studenckiej. To jedyne, co zapamiętałam z postępowania cywilnego.
- To i tak sporo, jak na karnistkę.
- Nie, czekaj, pamiętam jeszcze coś, też chyba z Radwańskiego: "prawo cywilne nie formułuje reguł działań konwencjonalnych dla czystej igraszki intelektualnej".

- Wiesz że pracoholizm mi nie grozi. Mam czarny pas w prokrastynacji.
- W czym?
- W sztuce opieprzania się.

Największe gówno zawsze wypływa na powierzchnię. I zazwyczaj nikogo nie interesuje, więc zatrzymujesz je dla siebie. Przynajmniej przez jakiś czas. Potem może się zdarzyć, że pod Skylight spotkasz kogoś, kto pali davidoffa i trzyma w ręku latte, mimo że tam się nie smrodzi. Jeśli masz odrobinę szczęścia, może się okazać, że tego kogoś jednak zainteresuje to, co wszyscy inni mają w dupie. (...) Wiem, że jestem chora. Ale ty tego nie wiesz, Zordon, choruję bowiem nie tylko na traumę z przeszłości, lecz także na Ciebie.

Życie jest trochę jak film, to wszystko. Spoiler jest taki, że wszyscy umrzemy, suspens taki, że nigdy nie wiadomo kiedy.

- Przepraszam - odezwał się cicho Kordian.
- Powiedz mi lepiej coś romantycznego.
Odsunął ją i spojrzał jej w oczy. Nie był zagubiony, odnalazł się.
- Artykuł osiemset trzydziesty piąty kodeksu cywilnego?
- Depozyt? Nie. Potrzebuję większego kalibru.
- To może...- zaczął i podrapał się po głowie. - Róże na górze, fiołki na dole...kocham cie tak, że ja pierdolę?

- Męczy mnie określanie ich jako "ci ludzie" - odezwał się Harry jako pierwszy. - Odnoszę wtedy wrażenie, że są jakimś nieuchwytnym bytem, wręcz transcendentalnym , niemożliwym do objęcia rozumem, migoczącym gdzieś na styku metafizyki i realności.
Nikt mu nie odpowiedział.
- Może nazwijmy ich umownie Bandą Chuja - bąknęła Chyłka.
- Proponuję zamiast tego Kolektyw - podsunął McVay wodząc wzorkiem po kuchni. Najwyraźniej powiem Peerelu spowodował chęć powrotu do komunistycznej nomenklatury.

Róże na górze, fiołki na dole, dawaj tę butlę, bo ci wpierdolę.

- Cóż... nie będziesz miała łatwo.
- Ano nie. W dodatku przez najbliższe trzy lata będę się starała nauczyć go dawać głos - mruknęła z niechęcią. - A przez następne dziesięć będę robiła wszystko, by się zamknął.

- Zamyśliłem się - powiedział
- Nad czym?
- Nad Mordorem - odparł aplikant i rozłożył ręce.
Stary adwokat zmarszczył człoło, uwydatniając zmarszczki na nosie.
- Dlaczego tak nazywacie to miejsce?
- Nie czytał pan Tolkiena?
- Nie. Nie gustuję w tych dzisiejszych wampirach.

Wybaczanie nie służy do zmieniania tego, co było, tylko tego, co będzie.

Dla Ciebie więzieniem jest Rakowiecka, dla innych strach przed tym, co się o nich myśli, dla jeszcze innych maski, za którymi kryją się przed całym światem.

Zdeponowałem u ciebie serce, a ty zobowiązałaś się do przechowywania go w niepogorszonym stanie. Pacta sunt servanda, Chyłka. Nie masz wyboru.

-...starałem się strzelić ci komplement.
- Udało ci się.
- W tym wypadku o to nietrudno. Wystarczy, że robisz to, co zawsze.
- Czyli co?
- Jesteś.