Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Włochów

Zobacz listę Włochów

Włosi wg. profesji

(...) ludzie trudzą się, żeby zdobyć bogactwo albo miłość, albo wolność, walczą o swoje prawa, a kiedy je zdobędą, nie cieszą się z nich. Albo niszczą, co zdobyli, albo całkiem to lekceważą, sądząc może, że chcieliby się cofnąć, zacząć od nowa swoje batalie i udręki. Kiedy docieramy do mety, czujemy się zagubieni...

Co sobie myślisz, czym ja jestem: pojemnikiem, puszką, do której wkłada się przedmiot potrzebujący ochrony? Jestem kobietą, na Boga, jestem osobą. Nie mogę pozbyć się mózgu i zabronić mu myśleć. Nie mogę wyeliminować moich uczuć albo zakazać im ujawniania się. Nie mogę ignorować złości, wesela, bólu. Mam swoje reakcje, swoje zdziwienia, swoje smutki. Nawet gdybym mogła, nie chcę się ich wyrzec, żeby stać się wyłącznie fizjologiczną machiną służącą prokreacji i już! Dziecko, jesteś takie wymagające. (...) Dziecko, jeśli mamy pozostać razem, musimy zawrzeć umowę. Oto i ona. Robię na twoją rzecz ustępstwo: utyję, podaruję ci moje ciało. Ale nie umysł. Nie moje reakcje. Zatrzymam je dla siebie.

Dziecko, życie jest takie męczące. To wojna, która wybucha każdego dnia, a chwile radości są jedynie krótkimi przerwami i trzeba za nie płacić wysoką cenę.

Nigdy nie byłam zwierzęciem domowym. Nigdy się nie widziałam zamknięta na klucz w rodzinnym światku. Zawód żony zawsze mnie przerażał. Nie chciałam być żoną. Chciałam pisać, podróżować, poznawać świat i korzystać z cudu, jakim jest fakt urodzenia się. Jakby tego było mało, idea zrezygnowania z mojego nazwiska, żeby przyjąć nazwisko jakiegoś mężczyzny, napawała mnie oburzeniem. Dlaczego mam rezygnować z mojego nazwiska? Dlaczego mam się w ten sposób unicestwiać?

(...) my, Włosi, nie jesteśmy w tej samej sytuacji co Amerykanie. Nie jesteśmy ich tyglem ras i narodów, ich mozaiką różnorodności posklejanych w całość wspólnym obywatelstwem (...) nasza tożsamość kulturowa jest dobrze określona od tysięcy lat, nie możemy znosić migracyjnej fali ludzi, którzy z nami nie mają nic wspólnego...Którzy nie są gotowi, by stać się takimi jak my, by asymilować się wśród nas jak lotaryńscy Habsburgowie z Toskanii czy Burbonowie z Neapolu.

Jak to możliwe, że tak zwani lewicowi nie wspominają już ostrzeżenia Karola Marksa "religia to opium dla mas"? Jak to się dzieje, że nigdy nie wypowiadają się przeciwko teokratycznym reżimom w państwach islamskich?

A ty zjawiłeś się obok i powiedziałeś: "Ależ ja ci wybaczam, mamo. Nie płacz. Urodzę się innym razem."

Tak naprawdę, optymizm to odwaga. Ja nie byłam optymistką, ponieważ nie byłam odważna.

Tylko szanując samych siebie, można oczekiwać szacunku od innych, tylko zawierzając sobie samym, można być wiarygodnym dla innych.

...co to jest to życie, w którym ty, którego jeszcze nie ma, znaczysz więcej niż ja, która już jestem?

Prawa tych despotów oferują ci tylko jeden przywilej: możesz się im przeciwstawić walcząc i umierając. Prawa ludzi inteligentnych natomiast nie dają ci żadnego wyjścia, ponieważ zostaniesz przekonany, że ich przestrzeganie jest rzeczą szlachetną. W jakimkolwiek systemie się znajdziesz, nie będziesz mógł buntować się przeciwko prawu, wedle którego zwycięzca jest zawsze silniejszy, bardziej bezwzględny, mniej szlachetny.

Mężczyzna nie bywa w ciąży, więc - no właśnie, powiedz mi: to jest jego przewaga czy ograniczenie? Jeszcze do wczoraj wydawało mi się, że jest to przewaga, ba, wręcz przywilej. Dziś wydaje mi się ograniczeniem, ba, wręcz ubóstwem.

Jestem kobietą, która postanowiła żyć sama. Twój ojciec nie mieszka ze mną. I nie cierpię z tego powodu, chociaż czasem mój wzrok zatrzymuje się na drzwiach, przez które on wyszedł tym swoim zdecydowanym krokiem, a ja go nawet nie zatrzymałam, jakbyśmy nie mieli sobie już nic do powiedzenia.

Narody nie mogą wyzbyć się własnych języków, własnej przeszłości, własnej dumy, własnych praw, własnych obyczajów, własnej Ojczyzny po to, by stać się umocnieniami w murze jakiejś Nadojczyzny. Jakiegoś Nadnarodu, jakiegoś Nadpańśtwa, w którym mówi się co najmniej czterdziestoma językami, ale liczą się tylko francuski, niemiecki i arabski. Prędzej czy później ci, którzy nie mogą ścierpieć francuskiego, niemieckiego i arabskiego, zbuntują się. Dowodzi tego fakt, że w wyborach europejskich wiele narodów praktycznie nie głosowało...

Proszę mnie zrozumieć, nigdy nie przestanę powtarzać, że demokracji nie można podarować jak tabliczki czekolady. Demokrację trzeba sobie wywalczyć. A żeby ją sobie wywalczyć trzeba jej pragnąć. A żeby jej pragnąć trzeba wiedzieć czym jest. Irakijczycy nie wiedzą. A jeszcze mniej ją rozumieją. I w konsekwencji jej nie pragną. Nie tyle dlatego, że po dwudziestu czterech latach krwawej dyktatury są ignorantami, ale dlatego, że są muzułmanami tłamszonymi przez teokrację, nie potrafią stać się kowalami własnego losu. Teokracja nie uczy rozumować, wybierać, decydować o własnym losie. Uczy poddawać się, służyć i być posłusznym Bogu, który jest władcą absolutnym, panem, który kontroluje każdą chwilę i każdą dziedzinę twojego życia, jest gorszym tyranem niż Saddam Hussein. Być może za sto lat lub dwieście wszystko ulegnie zmianie. Dzisiaj świat szybko się przeobraża. Ale teraz rzeczywistość jest jaka jest i nie zgadzać się z tym to czysta demagogia.

Pierwszym obowiązkiem dziennikarza jest nie nudzić. Drugim: nie bać się. Trzecim: niczego nie wyrzucać.

Zrozumiałam, że w zawodowym pisaniu nie ma nauk ani rad, trzeba pisać samemu, nikogo nie naśladując, czerpiąc odkrycia z własnych błędów i własnego trudu, który jest najbardziej samotnym trudem na świecie.

Nie jestem jakąś Joanną d'Arc czy Achillesem, jak się niektórym wydaje. Jestem tylko osobą, która ma odwagę mówić to, co myśli, robić to, co według niej należy robić, żyć tak, jak chce: bez strachu. A raczej próbując nie dać się strachowi. Jestem też osobą bardzo poważną, bardzo zdyscyplinowaną i...bardzo twardą. (Twardą uczyniło mnie zdyscyplinowanie, w połączeniu z wielkim cierpieniem i bólem). Ale niczym więcej.

Tym razem nie odwołuję się do wściekłości, do dumy, do żarliwości. Odwołuję się do Rozumu. I wraz z Mistrzem Cecco, który ponownie wchodzi na stos zapalony przez niedostatek rozsądku, powiadam ci: trzeba odnaleźć Siłę Rozumu

(...) my, którzy przyjeżdżamy z Europy i zatrzymujemy się w Nowym Jorku, nie myślimy nigdy, że Ameryka jest pusta, pusta na przynajmniej jednej trzeciej swojej powierzchni, niezamieszkana. I pogrążona w niekończącej się straszliwej ciszy.