Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Włochów

Zobacz listę Włochów

Włosi wg. profesji

Jakie to ma znaczenie, że zostałeś poczęte przez przypadek bądź przez omyłkę - czy świat, w którym znaleźliśmy się, nie powstał przez przypadek czy przez omyłkę? Niektórzy utrzymują, że na początku nie było nic prócz wielkiego spokoju, ogromnej nieruchomej ciszy, a potem powstała iskra, coś się rozdarło i to, czego nie było, zaistniało.

Śmierć to marnotrawstwo.

Wojna jest dzieciobójstwem odroczonym o dwadzieścia lat. Dziwnym trafem wszyscy ci, którzy nie akceptują aborcji, akceptują wojnę.

To ciekawe: wydaje mi się, że człowiek czuje się mniej upośledzony, kiedy przyjmuje albo nadają mu nazwisko ojca niż kiedy przyjmuje albo jest zmuszony przyjąć nazwisko poślubianego mężczyzny. Mimo że to dojrzały i świadomy wybór. Sprawia, ze czujesz się unieważniona. Sprawia że stajesz się cudzą własnością.

Inni zazwyczaj pamiętają matkę piekącą ciasto lub sprzątającą dom, ja pamiętam ją z karabinem w ręku lub paczką amunicji, którą miała zanieść w góry ojcu.

Naukę uważał za zaproszenie do ateizmu oraz rewolucji.

Spotkasz ludzi, którzy dadzą się pokrajać za wolność, będą znosić męki, pójdą na śmierć. Mam nadzieję, że będziesz jednym z nich. Ale w tej samej chwili, w której dasz się zadręczyć dla wolności, zrozumiesz, że jej nie ma, a jeśli nawet była, to tylko w tym, że jej szukałeś: niczym marzenie, idea powstała z pamięci o życiu przed narodzeniem, z czasów, kiedy byłeś wolne, ponieważ byłeś samo.

Gdyby wszystkie narody miały nagle upomnieć się o terytoria, gdzie żyli ich praprzodkowie tysiące lat wcześniej, świat stałby się domem wariatów.

Niepokój wbija mi igły w duszę, przeplatając się z uderzeniami szczęścia.

Istotnie, twarzy jeszcze nie ma. Nie ma też mózgu. Ja przemawiam do ciebie, dziecko, a ty o tym nie wiesz. W mroku, jaki cię otacza, nie wiesz nawet, że istniejesz: mogłabym się ciebie pozbyć, a ty byś wcale tego nie zauważyło. I nie umiałobyś w końcu ocenić, czy się skrzywdziłam czy obdarowałam.

Jeśli moje dzieci zginą, pomyślę, że wykonały swój obowiązek. Zapłaczę nad nimi tylko dlatego, że jako wdowa nie będę mogła urodzić kolejnych dzieci dla Palestyny. "Kto jest twoim bohaterem?" "Każdy kto strzela z karabinu maszynowego".

Podczas gdy z każdym przyjeżdżającym Żydem wypędzanych było stu Arabów. Albo mordowanych. Ziemia Obiecana przez kogo? Przez Boga? Nic nie wiem o tym, żeby Bóg podpisał umowę z Mojżeszem w obecności notariusza.

Tak jak wy, gdy wylądowaliście w Ameryce. Tak, syjoniści chcą powtórzyć to, co wydarzyło się, gdy wyruszyliście z Europy statkami i ukradliście ziemię Apaczom, Navahom, Komanczom. Nazwaliście tę ziemię Ameryką, a Apaczów umieściliście w muzeach. Jednak tragedia Apaczów nie powtórzy się w Palestynie, my nie trafimy do muzeów.

Wojna niczemu nie służy, niczego nie rozwiązuje. Gdy tylko się kończy, spostrzegasz, że przyczyny, które ją wywołały, nie zniknęły albo dołączyły się nowe, mające spowodować następną wojnę, w której dawni wrogowie będą przyjaciółmi, a dawni przyjaciele wrogami.

(...) nikt nie zdołał mnie nigdy przekonać, (...) że małżeństwo nie jest więzieniem, w którym pierwszym osadzonym jest kobieta. (...) Nic tak jak wspólne mieszkanie nie sprawia, że tracisz szacunek do mężczyzny. (...) Kiedy z nim mieszkasz, połowa twojego czasu mija na pocieszaniu go, dodawaniu mu odwagi, usługiwaniu mu, opiekowaniu się nim jak rozkapryszonym i zepsutym dzieckiem. Dzieckiem, które nie szuka w tobie partnerki, kochanki, ale opiekunki, sekretarki, służącej: mamy, którą utracił dorastając.

(...) istnieje forma dumy, która nazywa się milczeniem, forma miłości, która nazywa się tęsknotą, forma wielkości, która nazywa się wiernością. Wiernością tradycjom, przeszłości.

(to) cała Ameryka, która nigdy do niczego się nie przywiązuje, wciąż zmienia adresy, odrywa się bezboleśnie od wszystkiego: od rodziców, dzieci, współmałżonków, domów, krajobrazów. I dlatego nie ma tradycji.

To są sprawy, których my, Europejczycy, nie potrafimy zrozumieć; my chuchamy na nasze miasta, bronimy ich od stuleci, i im są starsze, tym bardziej jesteśmy z nich dumni. Piękne czy brzydkie, miasto jest żywą istotą.

(...) Ameryka pełna jest miast widm: gost towns. Nagle droga się kończy i znajdujesz się w opustoszałym mieście, zniszczonym, w ruinie. Szkielety domów, banków, kościołów, druty zwisające niczym luźne sznurki, ani jednego kota, psa, czegoś żywego, co ruszałoby się na tym cmentarzu. Rzekłbyś, że spadła bomba, że zburzyło je trzęsienie ziemi, zabijając wszystkich, dosłownie wszystkich. Nic nie spadło, nic nie zostało zburzone, nikt nie zginął. Po prostu pewnego dnia pół wieku albo wiek temu mieszkańcy je opuścili: tak jak się opuszcza kochankę, która się znudziła, rodzinę, której już nie kochamy.

Bóg jest wykrzyknikiem mającym skleić wszystkie skorupy rozbitego dzbana: jeśli ktoś w niego wierzy, to znaczy, że jest zmęczony, że już sam sobie nie potrafi poradzić. Ty nie jesteś zmęczona, bo jesteś chodzącym wątpieniem. Bóg jest dla ciebie znakiem zapytania, wręcz pierwszym znakiem zapytania z nieskończonego ciągu znaków zapytania. I tylko ten, kto się dręczy pytaniami, żeby znaleźć odpowiedzi, posuwa się do przodu; tylko ten, kto nie ulega potrzebie wygody, jaką jest wiara w Boga, uchwycenia się tratwy, żeby na niej odpocząć, może zaczynać od nowa; żeby wciąż na nowo sobie zaprzeczać, wciąż na nowo zadawać sobie ból.