Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Polaków

Zobacz listę Polaków

Polacy wg. profesji

Istota rozumna nie może nigdy czuć się zadowolona i szczęśliwa. Stan taki jest nie do osiągnięcia, gdyż potrzeby rodzą potrzeby.

(...) zdrzemnąć się jeszcze kilka minut - te kilka minut, które są najmilsze z całego spania, kiedy to można zacisnąwszy powieki, utrwalić w pamięci najciekawsze epizody z prześnionego snu...

Miasto stało się dla mnie obce, jak obce były wszystkie poznane przeze mnie planety - bo
człowiek jak roślina nie może istnieć po odcięciu od korzeni łączących go z glebą, na której
wyrósł...

Pamiętaj, że czasu oszukać się nie da. Każdy z nas ma swój własny, sobie przypisany czas życia i nie może go przekroczyć. Można co najwyżej odroczyć ostateczny termin, ale to nie oznacza przedłużenia życia. Hibernacja, loty podświetlne...Cóż to innego, jeśli nie odroczenie terminu?

Jak wykazały wstępne badania - zaczął Har tonem naukowego komunikatu - jest to kij. Wskazuje na to między innymi fakt, iż posiada dwa końce.

Technika nie powinna niszczyć innych wartości.

Mało kto potrafi zrezygnować z wprowadzenia w życie własnego i we własnym mniemaniu doskonałego pomysłu, tając sam przed sobą lub po prostu pomijając w rozważaniach perspektywiczne skutki swej działalności.

Czy wiecie, co robi pszczelarz, by schwytać rój, który wyroił się z ula? - ciągnął bartnik.
- Otóż trzeba rój zmusić, by osiadł na gałęzi. Pszczelarz zwykle pryska wodą na lecącą gromadę pszczół. One myślą, że pada deszcz. Deszcz jest dla pszczół niebezpieczny. Mokre skrzydełka uniemożliwiają lot. Zagrożony nieprawdziwym deszczem rój zbija się ciasno, tworząc gruszkowaty kłąb, i zawisa na gałęzi. Wtedy pszczelarz - ten sam, który deszcz wywołał - ratuje pszczółki przed zmoknięciem: odcina gałązkę z rojem, podstawiając pod nią worek. A potem osiedla rój w wygodnym, przygotowanym ulu. Pszczoły, wdzięczne za pomoc, ochoczo przystępują do dzieła, a potem chcąc nie chcąc, dzielą się z bartnikiem pożytkami ze swej pracy...

Myśl łatwiej ginie w zalewie zdarzeń i katastrof. Z najlepiej zachowanej czaszki jaskiniowca nie jesteśmy w stanie wyskrobać ani jednej jego myśli...i sądzimy go tylko po zewnętrznych pozorach, po tym, że posługiwał się maczugą i niekiedy malował na ścianach jaskiń.

O niezwykle wysokich kwalifikacjach tych uczonych — jak złośliwie zauważył Kamil — świadczyło choćby to, że mówili wszyscy naraz nie słuchając i nie rozumiejąc się wzajemnie.

(...) Próbował jeszcze całą siłą woli czepiać się śnionego wątku, lecz sen wyrzucał go z siebie zdecydowanie i nieodwołalnie.
Oprzytomniał z dziwnym uczuciem żalu i zawodu, że nie dane mu było dośnić do końca pięknej historii, którą przeżywał niezwykle realistycznie jako jej główny bohater.
Zawsze tak jest! — pomyślał z pretensją do losu, leżąc z zamkniętymi oczami. — Sen ucieka w najciekawszym miejscu, a człowiek, choć wie, że to tylko sen, bezskutecznie próbuje przedłużyć go jeszcze choć o jedną chwilę...i nigdy się to nie udaje. A potem, choćbyś nawet zasnął, śnisz już coś zupełnie innego.

Jacy są?...Ani dobrzy, ani źli. Są sprytni po prostu - powiedział bartnik. ~ Czy wiecie, co robię, by moje pszczółki chciały produkować dużo miodu? Zabieram im ten miód, wyjmuję z ula pełne plastry i wstawiam puste. Ułatwiam pszczołom ich pracę. Dostają gotowe plastry, z pustymi komórkami do zapełnienia. A na zimę daję im cukier zamiast miodu, który zabrałem. Opiekuję się nimi, osłaniam ule przed mrozem, tępię szkodniki. A kiedy się pszczoły wyroją, osadzam nowy rój w przygotowanym ulu, nawet miodu im daję trochę na początek. Jak myślicie, czy jestem dla nich dobry, czy zły?

Stosunek Karla Prona do religii był - można by rzec - ostrożny. Należał on do tych, których onże kaznodzieja nazywał 'wierzącymi na wszelki wypadek'. Oprócz takich jak Karl, duchowny ów wyróżniał jeszcze: szczerze wierzących, niewierzących, czyli ateistów, oraz 'antyteistów'. Charakterystyczną cechą tych ostatnich było - wedle pastora - to, że uważają za swój ideologiczny obowiązek jadać w każdy piątek wieprzowy kotlet (choćby nawet lekarz zalecał im dietę), by swym postępowaniem sprzeciwiać się Temu, w którego istnienie nie wierzą.

To chyba pierwszy przypadek w dziejach ludzkości - pomyślał Rinah, zwijając kabel mikrofonu. - Znane są fakty fałszowania historii dla otumanienia społeczeństwa. Ale żeby fałszować fizykę?

Przy braku interesujących zajęć człowiek skłonny jest do stwarzania sobie najwymyślniejszych rozrywek, a po wyczerpaniu i tych możliwości pojawia się dziwna u cywilizowanych istot ochota do dokuczania sobie nawzajem z byle powodu.

Jeśli współczesność chce coś ukryć przed ludźmi, historia po dziesiątkach lat nie ma szans dogrzebania się prawdy. Zamiast niej znajduje się tylko artefakty, misternie utkane legendy modyfikujące prawdę, spreparowane na użytek ówczesnego społeczeństwa i tak głęboko zaszczepione w świadomości pokoleń, że stają się prawdą zastępczą, której obalenie po latach nie leży w niczyim interesie. Przeciwnie, mogłoby to wstrząsnąć podstawami od lat budowanej rzeczywistości.

Jakże obłędnie konsekwentni byliśmy zawsze w realizacji naszych planów - my, ludzie związani z techniką, nauką, postępem...A wszystko zaczynało się od humanistycznych, głębokich uzasadnień: wszystko dla człowieka, w imię ludzkości...A potem w ferworze realizacji szczytnych celów, ucieleśniając swe zbawienne pomysły, czyniliśmy zadość swym ambicjom, nie umiejąc położyć w odpowiedniej chwili rozsądnej granicy naszym poczynaniom...Wtedy okazało się, że wiemy, czego potrzebuje ludzkość, lepiej niż ona sama...Lekceważyliśmy interesy i pragnienia pojedynczych ludzi, podporządkowując je rzekomym interesom całej społeczności. A równocześnie - kształtowaliśmy nieomal siłą owe "interesy całości" - naginając je do potrzeby samorealizacji wybitnych jednostek...

Słowo pisane jest inspiracją dla wyobraźni. Opisując rzecz lub sytuację, szkicuje się tylko jej kontury. Czytelnik sam wypełnia je własną wizją, koloruje ten kreskowy rysunek wedle własnych upodobań, doświadczeń i wyobraźni. Trzeba czytelnikowi pozostawić jak najszersze pole do działania.

Kolejna wersja była prawie idealna, lecz...nie dawała się zrealizować, co jest zresztą immanentną cechą idealnych rozwiązań.

Walka dobra ze złem nie musi zawsze być rozstrzygana na rzecz dobra.