Stosunek Karla Prona do religii był - można by rzec - ostrożny. Należał on do tych, których onże kaznodzieja nazywał 'wierzącymi na wszelki wypadek'. Oprócz takich jak Karl, duchowny ów wyróżniał jeszcze: szczerze wierzących, niewierzących, czyli ateistów, oraz 'antyteistów'. Charakterystyczną cechą tych ostatnich było - wedle pastora - to, że uważają za swój ideologiczny obowiązek jadać w każdy piątek wieprzowy kotlet (choćby nawet lekarz zalecał im dietę), by swym postępowaniem sprzeciwiać się Temu, w którego istnienie nie wierzą.