Hektor miał Trojan radę nad Skamandru rzeką; Zsiedli z wozów, słuchali słów z ust Pryjamida. Jedenastołokciowa w ręku jego dzida, błyszczy się ostrze złotym objęte pierścieniem.
Kiedy zbliżyły się wojska nacierające na siebie, Wręcz się zderzyły puklerze i włócznie, i mężów zawziętość W zbroje spiżowe odzianych, a w środku tarcze wypukłe Zwarły się jedne z drugimi. Zgiełk straszny o niebo uderzył.
Każdy z nas nosi dwie sakwy: jedną z przodu, drugą z tyłu. Do tej z przodu składamy błędy innych, do tej z tyłu – nasze własne błędy i dlatego ich nie widzimy.