Polacy o wiele lepiej niż inni powinni rozumieć, jak szybko zmienia się wiatr historii, a sytuacja obiecująca staje się tragiczna. (...) Polska ma dziś taką wizję bezpieczeństwa, jakby się wzorowała na maleńkiej Danii. Tymczasem powinna się wzorować na Izraelu.
Interesujące natomiast jest to, iż Polacy czasami myślą, że traktujemy swoje zobowiązania sojusznicze niepoważnie. Nic bardziej mylnego. Z amerykańskiego punktu widzenia ważne jest to, by Polska mogła się obronić przez trzy miesiące sama. Inaczej pomoc po prostu nie będzie mogła nadejść.
Europejczycy mają za sobą setki lat wzajemnej nieufności. Od drugiej wojny światowej Europa właściwie była okupowana: Wschód przez Sowietów, a Zachód był pod wpływem Amerykanów. Dopiero od 1991 r. Europa cieszy się niezależnością. Zatem ten piękny eksperyment trwa raptem 21 lat. Przez tak krótki czas nie może zniknąć nieufność.
Cele obu państw częściowo się pokrywają. Najważniejszym zagrożeniem dla istnienia reżimu w Teheranie jest Ameryka, a jeśli to zagrożenie zniknie, obie strony będą zadowolone.
Od lat nie odkryliśmy nowej technologii, tylko uczyliśmy się lepiej i efektywniej wykorzystywać istniejące metody w nadziei na to, że w ciągu najbliższych 10 lat wielu pracowników zastąpi nowa generacja robotów.
Nie uda się przedstawić Amerykanów jako zwycięzców. Wyjdą z Afganistanu, tak jak z Wietnamu, w drodze pokojowego porozumienia, w ramach którego talibowie przejmą kontrolę.
Zjednoczenie Rosji i Europy stworzyłoby siłę, której ludność, rozwój technologiczny i zdolności produkcyjne najprawdopodobniej przerosłyby Amerykę.
Putin chciał zademonstrować, że armia rosyjska wciąż się liczy, i uświadomić państwom byłego bloku wschodniego, iż przyjaźń Ameryki i jej gwarancje nie mają znaczenia.
Hasło Nowej Lewicy: „Bądź praktyczny, żądaj tego, co niemożliwe” – musi się zmienić: „Bądź praktyczny, oczekuj tego, co niemożliwe”. To założenie leży u podstaw mojej metody.
Gniew nie tworzy historii. Tworzy ją siła. Siła może być wspierana przez gniew, ale bierze się z bardziej fundamentalnych czynników: geografii, demografii, technologii i kultury.
Wojna jest istotną częścią amerykańskiego doświadczenia, a jej natężenie stale rośnie. Jest wbudowana w amerykańską kulturę i głęboko zakorzeniona w amerykańskiej geopolityce. Jej cel musi być jasno rozumiany.
Wielka strategia nie zawsze dotyczy wojny. Dotyczy wszystkich procesów, które tworzą narodową potęgę. Ale w przypadku Stanów Zjednoczonych, bardziej niż w przypadku innych krajów, wielka strategia dotyczy wojny i wzajemnych powiązań między wojną a życiem gospodarczym. Stany Zjednoczone są, historycznie, krajem wojowniczym.
A oto szczypta ironii: Europa zapanowała nad światem, ale nie zdołała zapanować nad sobą. Przez pięćset lat kontynent rozdzierały wojny domowe i w rezultacie nigdy nie powstało imperium europejskie (...). Narody europejskie najeżdżały, podbijały i ujarzmiały resztę świata, a jednocześnie wykrwawiały się w nieustannych wojnach między sobą.
Żeby zapewnić sobie bezpieczeństwo, Rosjanie muszą dominować nad Białorusią i Ukrainą. Kraje bałtyckie mają drugorzędne znaczenie, ale też są ważne.
Związek Sowiecki składał się z elementów, które naprawdę nie miały dokąd pójść. Stare powiązania ekonomiczne nadal się w tym regionie utrzymują, z tą jedynie różnicą, że nowy model rosyjskiej gospodarki, nastawiony na eksport energii, uzależnił te kraje od Rosji jeszcze bardziej niż dotąd.