Mężczyźni naszej epoki, całą swoją energię trwoniący na zdobywanie zarobku, stanowiska, władzy, utracili gen miłości wyższego rzędu. Inaczej z kobietami - dla nieomylnego instynktu niewieściego zbliżenie erotyczne jest tylko pierwszym stopniem prawdziwego, intymnego powinowactwa. (…) Zazdrość wypływa z urażonej miłości własnej. Prawdziwa miłość, nie znajdując echa, więdnie raczej i kostnieje, lecz nie przekształca się w zazdrość. Nie tylko nauka, sztuka i religia, lecz również miłość jest sposobem poznania świata.
Zazdrość to choroba, miłość to zdrowie. Niedojrzały umysł często myli jedno z drugim lub zakłada, że im większa miłość, tym większa zazdrość – w rzeczywistości są one prawie nie do pogodzenia; jedna emocja prawie nie pozostawia miejsca na drugą.