W Berlinie Żukow obrabował bank centralny, w innym mieście galerie sztuki. Ten prymityw ukradł obrazy mistrzów malarstwa, a nawet starą koronę cesarzowej niemieckiej. Gdy NKWD w 1948 roku poddał go inwigilacji, korzystając z tego, że pojechał do Odessy, przeszukano jego daczę. Okazało się, że w całym domu był tylko jeden jedyny przedmiot sowieckiej produkcji. Wycieraczka. (...) Do tego olbrzymia liczba drogocennej biżuterii. Niemieckiego pochodzenia były wszystkie meble i książki. Co zabawne, Żukow nie mówił ani nie czytał po niemiecku. Oprawne w skórę woluminy po prostu dobrze wyglądały na półkach.
Każdy naród w Europie musi mieć szansę wyboru własnej przyszłości.
Jennifer Lopez też znam, tylko w innym charakterze.