Przybrawszy tę urzędową postawę rozpoczął przesłuchanie.
– Imię?
Lecz zdarzył się wypadek, który nie został „przewidziany przez prawo” – głuchy zabrał się do przesłuchiwania głuchego.
Quasimodo, którego nic nie ostrzegło o skierowanym doń pytaniu, patrzył tylko uporczywie na sędziego i nie odrzekł nic.
Głuchy sędzia, którego nic nie ostrzegło o głuchocie oskarżonego, sądził, że tamten odpowiedział mu, jak zwykle czynili wszyscy oskarżeni, i przesłuchiwał dalej, z mechaniczną i bezmyślną pewnością siebie:
- Dobrze. Wiek?
Quasimodo i na to pytanie nie dał odpowiedzi. Sędzia sądząc, że ją otrzymał, pytał dalej:
- Teraz… zajęcie?
Ciągle to samo milczenie. Tłum na sali zaczynał szeptać i spoglądać po sobie.
- Dość! – rzekł niewzruszony audytor, gdy mu się wydało, że oskarżony udzielił już trzeciej odpowiedzi. Jesteście oskarżeni przed sądem naszym: (…) .
Przemoc i szkody ujmuje w sieć ich sprawców, i ogólnie wraca do tego, który je rozpoczął.