Nie znajduję nic, co byłoby trudniejsze niż błyszczeć inteligencją wśród głupców.
Nie znajduję nic, co byłoby trudniejsze niż błyszczeć inteligencją wśród głupców.
Wyobraźmy sobie, przywódca związkowy prezydentem, głową państwa! Czy to nie byłoby wspaniale?