Nie ma powrotu do „Solidarności”, nie łudźcie się!
No, czuje, dość dużo czuje – ale po francusku.
Gdy zostanę prezydentem, zaproszę was do Belwederu i razem wybierzemy nowego przewodniczącego.
On nie jest elektrykiem i nie wie, że są akumulatory kwasowe i zasadowe. Ciekawe, które on ładuje?
Wyobraźmy sobie, przywódca związkowy prezydentem, głową państwa! Czy to nie byłoby wspaniale?
Bóg jeden wie, skąd się wzięły te ich wielkie majątki.