Nic dziwnego, że (...) wielcy businessmeni są takimi entuzjastami pracy. Praca daje im krzepiące złudzenie, że istnieją, a nawet, że są potrzebni. Gdyby przestali pracować, uświadomiliby sobie, że większość z nich w ogóle nie istnieje. Że są po prostu dziurami w powietrzu, niczym więcej. Dziurami, w których jest trochę niemiłej woni. Przypuszczam, że większość smilesowskich dusz musi mieć przykry zapach. Nic dziwnego, że nie mają odwagi przestać pracować. Mogliby zobaczyć, czym są w rzeczywistości, a raczej czym nie są. Nie mają odwagi narazić się na takie ryzyko.
