- Jak to? Mojego nazwiska też pan nie pamięta? - Tu nieznajomy znowu się uśmiechnął,
- Przykro mi... - zachrypiał Stiopa, czując, że kac obdarzył go właśnie nowym upominkiem. Podłoga przed łóżkiem gdzieś umknęła i wydało się Stiopie, że za sekundę poleci głową w dół do wszystkich diabłów, w otchłań bez dna.
- Drogi dyrektorze - powiedział z przenikliwym uśmiechem gość - nie pomoże panu żaden piramidon. Niech się pan zastosuje do starej, mądrej zasady. Podobne należy leczyć ...podobnym. Jedyne, co może przywrócić panu życie, to dwie wódki pod pikantną, gorącą zakąskę.