Do straszaków w rodzaju komuchów, Niemców, feministek czy masonów dochodzą jeszcze strachy sezonowe, które pojawiają się i giną bez śladu. W roku 1994–ruska mafia, w zeszłym roku to były kleszcze, w tym wściekłe krowy, w następnym mogą być pomidory, Słowacy albo wróble. Naród lubi być straszony, gdyż nie straszony usypia z nudów, przestaje czuć, że żyje. (…) Do obowiązków dobrego Polaka i katolika należy zaś zesrywać się ze strachu i w tym obywatel nigdy nie zawiedzie.
