Strona numer 11
Od jedenastu lat był studentem. Obwąchiwał prawo, ale go nie studiował.
Lecz, wielebny ojcze, spędzać życie to nie dosyć jeszcze, trzeba na nie zarabiać.
A śmiech - to zapomnienie.
Ten, co rozdaje zapomnienie, jest wielkim dobroczyńcą ludzkości.
Święci byli jego przyjaciółmi i błogosławili go, monstra były jego przyjaciółmi i strzegły go.
Taka już jest właściwość pruderii - tym pilniej strzec, im twierdza jest mniej zagrożona.
Ludzie znękani nie oglądają się za siebie. Wiedzą aż nadto dobrze, że zły los idzie za nimi w trop.
Nie ma już manuskryptów, nie ma już ksiąg. Druk zabija księgarstwo. Zbliża się koniec świata.