Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Wiktor Hugo

Wiktor Hugo cytaty

Wiktor Hugo (ur. piątek, 26 lutego 1802; zm. piątek, 22 maja 1885) przeżył 83 lata, 2 miesiące i 26 dni

Victor Marie Hugo był francuskim pisarzem, autorem sztuk teatralnych oraz politykiem popierającym demokrację.

Strona numer 9

Nie wolno zapierać się ojczyzny ani dawnej, ani dzisiejszej. Dlaczego nie przyjąć całej historii? Dlaczego nie kochać całej Francji?

Zbieracze różnych historyjek, którzy z anegdot układają dzielniki i przyszpilają do swej pamięci ulotne daty, wiedzą iż w ubiegłym stuleciu, około 1770, było w Paryżu dwóch prokuratorów w Chatelet, jeden z nich zwał się Corbeau, czyli kruk, drugi zaś - Renard, czyli lis.

Zdusić fanatyzmy, a czcić nieskończoność – oto zasada. Nie ograniczajmy się do padania na twarz przed drzewem Stworzenia i do podziwiania jego potężnych, pełnych gwiazd konarów. Pracować nad duszą ludzką, bronić tajemnicy przed cudem, uwielbiać to, co niezrozumiałe, a odrzucać to co niedorzeczne, z tego co niewytłumaczalne, przyjmować to, co konieczne, uzdrawiać wierzenia, z religii zdzierać zabobony, oczyścić z gąsienic Boga – oto nasze zadanie.

Wielkość demokracji polega, że nie przeczy ona niczemu i nie zapiera się niczego, co ludzkie. Obok praw człowieka – co najmniej w równym rzędzie – istnieją prawa duszy.

Kiedy dorabiał się pieniędzy, powiedziano o nim: "To jakiś kupczyk". Kiedy rozdawał pieniądze na prawo i lewo, powiedziano: "To karierowicz". Kiedy odrzucił zaszczyty, powiedziano: "To awanturnik". Kiedy odsunął się od "towarzystwa", powiedziano: "To grubianin".

Ja będę z wami płakać nad dziećmi królów, jeśli wy będziecie płakać ze mną nad dziećmi ludu.

Jeśli chcecie zdać sobie sprawę, czym jest rewolucja, nazwijcie ją Postępem; a jeśli chcecie zdać sobie sprawę czym jest postęp, nazwijcie go Jutrem. Jutro, mimo przeszkód pracuje nad swym dziełem, pracuje już dziś. I zawsze przedziwnie dochodzi do swego celu.

Przybrawszy tę urzędową postawę rozpoczął przesłuchanie.
– Imię?
Lecz zdarzył się wypadek, który nie został „przewidziany przez prawo” – głuchy zabrał się do przesłuchiwania głuchego.
Quasimodo, którego nic nie ostrzegło o skierowanym doń pytaniu, patrzył tylko uporczywie na sędziego i nie odrzekł nic.
Głuchy sędzia, którego nic nie ostrzegło o głuchocie oskarżonego, sądził, że tamten odpowiedział mu, jak zwykle czynili wszyscy oskarżeni, i przesłuchiwał dalej, z mechaniczną i bezmyślną pewnością siebie:
- Dobrze. Wiek?
Quasimodo i na to pytanie nie dał odpowiedzi. Sędzia sądząc, że ją otrzymał, pytał dalej:
- Teraz… zajęcie?
Ciągle to samo milczenie. Tłum na sali zaczynał szeptać i spoglądać po sobie.
- Dość! – rzekł niewzruszony audytor, gdy mu się wydało, że oskarżony udzielił już trzeciej odpowiedzi. Jesteście oskarżeni przed sądem naszym: (…) .

Bieda, rzecz to straszna, na którą składają się dni bez chleba, noce bez snu, wieczory bez świecy, kominek bez ognia, tygodnie bez pracy, przyszłość bez nadziei, ubranie przetarte na łokciu, stary kapelusz, z którego śmieją się dziewczęta, drzwi, które zastaje się wieczorem zamknięte, bo nie opłaciło się komornego, arogancja dozorcy i restauratora, drwiny sąsiadów, upokorzenia, zdławione poczucie godności, przyjmowanie byle jakiej pracy, niesmak, gorycz, przygnębienie. Mariusz nauczył się, jak połyka się to wszystko i jak często nie ma nic innego do przełknięcia. W tym okresie życia kiedy człowiekowi trzeba dumy, bo trzeba mu miłości, czuł się przedmiotem drwin, bo był źle ubrany, czuł się śmieszny, bo był biedny. W wieku, kiedy młodość rozpiera serce królewską dumą, nieraz spuszczał oczy na swoje dziurawe buty i poznał krzywdzące piętno nędzy i jej bolesny rumieniec. Cudowna i straszliwa próba, która słabych upadla, a mocnych uszlachetnia. Tygiel, w który los wtrąca człowieka, ilekroć chce stworzyć łotra lub półboga.

Jan Valjean wpatrywał się w nią i nie słuchał już starego. Nie być słuchanym nie jest powodem, by przestać mówić. Zacny stary ogrodnik spokojnie bajał dalej...

Mieć odwagę – oto cena postępu.
Wszelkie wzniosłe zwycięstwa są, w mniejszym czy większym stopniu, zapłatą za śmiałość. Aby wybuchła rewolucja, nie wystarczy, żeby Monteskiusz ją przeczuł, Diderot głosił, Baumarchais obwieszczał, Condorcet obliczał, Arouet przygotowywał, Rousseau przemyślał – trzeba, aby Danton się na nią odważył!

Kozeta nie wiedziała, co to miłość. Nigdy nie słyszała tego słowa, użytego w jego ziemskim znaczeniu. (...) Nie wiedziała więc, jak nazwać to, co teraz czuła. Czy jednak człowiek, który nie zna nazwy swej choroby, jest przez to mniej chory?

Choćby nadszedł potop, choćby góra od dawna już znikła pod falami, ptaki będą jeszcze fruwały; i jeśli jedna bodaj arka pływać będzie na powierzchni kataklizmu, ptaki siądą na niej, popłyną z nią razem, przetrwają z nią razem opadanie wód; i nowy świat, który się z tego chaosu wyłoni, ujrzy budząc się, jak unosi się nad nim skrzydlata i żywa myśl pochłoniętego przez potop świata.

Każdy dzień ma swoje wielkie zmartwienie lub drobne zgryzoty. Wczoraj drżałeś o zdrowie drogiej ci osoby, dziś – boisz się o własne; jutro będzie cię trapiła troska o pieniądze, pojutrze złośliwość oszczercy, innego jeszcze dnia – nieszczęście przyjaciela, a kiedy indziej znów brzydka pogoda, coś, co się stłukło lub zgubiło, albo też jakaś rozrywka, po której dolega ci sumienie i ból krzyża; innym razem będzie cię trapił bieg spraw publicznych. Nie licząc już cierpień miłosnych. I tak ciągle; jedna chmura się rozprasza, tworzy się druga. Na sto dni znajdzie się ledwie jeden dzień niezmąconej radości i pełnego słońca. A przecież należysz do małej garstki szczęśliwych! Innych otacza nieprzerwana noc.

Jean Prouvaire był nieśmiały tylko wtedy, gdy był spokojny. Gdy go coś podnieciło, wybuchał; entuzjazm jego zabarwiał się specyficznym humorem, Prouvaire stawał się wówczas wesoły i liryczny. [...] a zdarzeniom z życia poświęcał niewiele więcej uwagi niż obłokom.

Umysł jest ogrodem.

Rewolucja jest dziełem Nieznanego. Można nazwać ją złą czy dobrą, zależnie od tego, czego żąda się od przeszłości i przyszłości, lecz pozostawić ją należy temu, co ją stworzył. Wydaje się ona wspólnym dziełem wielkich wydarzeń i wielkich ludzi, lecz w rzeczywistości jest tylko ich wypadkową. Wydarzenia zawiniły, a konsekwencje ponosić musieli ludzie.

Los prowadzi czasem człowieka na strome szczyty niemożliwości, poza którymi życie jest tylko przepaścią.

Pokładaj swe nadzieje w tym, po kim się nie dziedziczy.

Nie lękajmy się nigdy złodziei ani morderców. To są tylko niebezpieczeństwa zewnętrzne, małe. Lękajmy się nas samych. Przesądy - oto złodzieje, występne skłonności - oto mordercy. Wielkie niebezpieczeństwa czają się w naszym wnętrzu.

Galeria - kliknij aby powiększyć