Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty amerykańskich pisarzy science fiction

Zobacz listę pisarzy science fiction

Zobacz listę amerykańskich pisarzy science fiction

Pisarze science fiction wg. narodowości

- Posłuchaj mnie - rzekł Rumfoord - Dla człowieka, który istnieje jako punkt, życie jest jak kolejka górska [...] Wydarzy ci się mnóstwo różnych rzeczy! Pewnie - ciągnął - że widzę kolejkę, którą podróżujesz, i mógłbym ci oczywiście dać świstek papieru z opisem każdego dołka i zakrętu, ostrzec cię przed każdym straszydłem, które wyskoczy z tunelu. Tylko, że to by ci nic nie pomogło.
- Nie rozumiem, dlaczego nie - powiedziała Beatrycze.
- Bo i tak nie możesz wysiąść z tej kolejki - odparł Rumfoord.

Kierowca poruszył sprawę przyjaciół. Powiedział, że nie może podtrzymywać prawdziwych przyjaźni, ponieważ większość życia spędza w drodze. Pokpiwał z czasów, kiedy używał określenia „mój najlepszy przyjaciel”. Wyrażał przypuszczenie, że ludzie przestają mówić o najlepszych przyjaciołach z chwilą ukończenia szkoły średniej.

- Nie wiem, czy mówi pan serio, czy żartuje - powiedział kierowca.
- Sam nie będę wiedział, dopóki się nie dowiem, czy życie jest serio - odparł Trout. - Wiem, że jest niebezpieczne i może być bardzo bolesne. Ale to nie musi wcale znaczyć, że należy je brać na serio.

Circe Berman twierdzi, że włączenie do potocznego słownictwa wyrazów niegdyś zakazanych ma swoje dobre strony, [...].
- Niewykluczone - rzekłem na to. - Ale czy nie wydaje się pani, że cała ta otwartość spowodowała zarazem upadek sztuki konwersacji?
Przypomniałem jej, że córka kucharki mówiąc o kimś, kogo z jakichkolwiek powodów nie lubi, używa zawsze tego samego okreslenia: "dupek".
- Nigdy nie słyszałem, żeby rozumnie wyjasniła, czym dana osoba zasłużyła sobie na ten proktologiczny przydomek - dodałem.

- Co reprezentuję sferę dobra, a co sferę zła? - spytał. - Karabin czy ten gumiasty, dygotliwy, chichotliwy wór pełen kości, który nazywamy ciałem? [...]
Powiedziałem, że wiele zależy od tego, czyje ciało i czyj karabin wchodzi w grę: jedno i drugie może być dobre albo złe.

Wszyscy ludzie to wariaci. W każdej chwili mogą zrobić wszystko i niech Bóg ma w swojej opiece tego, kto by się zastanawiał nad przyczynami ich postępowania.

- Wszyscy coś kochamy.
- Nie to, co trzeba - powiedział. - I zaczynamy to kochać za późno.

Okazuje się, że znalazłem słowa, które mogą zabić miłość, tę miłość, której nic nie mogło zabić.

- Niech pan weźmie aspirynę.
- Dziękuję za dobrą radę - powiedziałem.
- Większość rzeczy na tym świecie się nie sprawdza, ale aspiryna sprawdza się zawsze.

Wątpię, czy kiedykolwiek istniało społeczeństwo, w którym nie byłoby silnych i młodych ludzi skorych do eksperymentów z uśmiercaniem ludzi, pod warunkiem że nie wiąże się to z jakimiś okropnymi karami.

Za pomocą kilku trafnie dobranych słów zniszczył pan moje życie - powiedziałem. - O ileż uboższy jestem teraz niż minutę temu.

A póki jest życie...Póty jest życie.

- Jest mała szansa, że się jeszcze kiedyś zobaczymy.
- No to co? - zapytał.
Wzruszyłem ramionami.
- No to nic.
- Właśnie - powiedział. - Nic i nic, i jeszcze raz nic.

(...) śmierć dla nikogo nie jest wyróżnieniem.

Jeśli nie byłem za dobrym ojcem ani w ogóle kimkolwiek to dlatego, że już na długo przed śmiercią czułem się jak trup. Nikt mnie nie kochał, w niczym się nie wyróżniałem, nic mnie nie interesowało, miałem dość handlowania rondlami i patelniami i oglądania telewizji - czyli że byłem jak trup i za daleko zabrnąłem, żeby wrócić.

Znalazłem sobie miejsce, gdzie mogę robić dobrze, nie wyrządzając nikomu krzywdy. I widzę, że robię dobrze, i ci dla których robię dobrze, też wiedzą, że robię dobrze, i kochają mnie. Wuju, najlepiej jak umieją. Znalazłem sobie dom.

- Dotarłem w życiu do takiego punktu, proszę pana - odparł Kitchen - że kobiety nie powinny zawracać sobie mną głowy, a ja nimi.

- Każdy umie tańczyć, jeśli tylko chce - stwierdziła.

- Jak odróżnić dobry obraz od złego? [...]
- Wystarczy, moja droga - rzekł - że obejrzysz milion obrazów. potem już nigdy się nie pomylisz.

Kucharka, która z takim ociąganiem wydała mi moją pierwszą kolację w Nowym Jorku - ta sama, co wciąż powtarzała "i co jeszcze, i co jeszcze" - umarła w dwa tygodnie po moim przybyciu. W ten sposób jej ulubione pytanie doczkalo się ostatecznej odpowiedzi: "już więcej nic".