Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty amerykańskich pisarzy science fiction

Zobacz listę pisarzy science fiction

Zobacz listę amerykańskich pisarzy science fiction

Pisarze science fiction wg. narodowości

Ten nowy materiał wybuchowy uchodził w oczach wojskowych naukowców za wielkie dobrodziejstwo. Jak długo zabijali ludzi przy użyciu konwencjonalnej, a nie nuklearnej broni, tak długo chwalono ich jako humanitarnych polityków. Wydawało się, że dopóki nie zostanie użyta broń atomowa, dopóty nikt nie nazwie po imieniu całego tego zabijania, które odbywało się od zakończenia drugiej wojny światowej, a które było, w rzeczy samej, trzecią wojną światową.

Jest takie ciało niebieskie w Układzie Słonecznym, którego mieszkańcy są tak głupi, że przez milion lat nie załapali, iż ich planeta ma drugą półkulę. Przyszło im to do głowy dopiero pięćset lat temu! Zaledwie pięćset lat temu! Niemniej mieszkańcy nazywają siebie Homo Sapiens.

Pamiętam dyskusję wokół pewnego śmiałego artykułu, który ukazał się podówczas w prasie. Artykuł dotyczył częstotliwości stosunków płciowych wśród różnych grup zawodowych mężczyzn amerykańskich. Największy temperament stwierdzono u strażaków, który kochali się dziesięć razy na tydzień. Najmniejszy – u wykładowców wyższych uczelni, którzy kochali się raz w miesiącu. A mój kolega z roku, który koniec końców poległ w drugiej wojnie światowej, smętnie pokręcił głową i westchnął: „O rany, co ja bym dał, żeby zostać wykładowcą na wyższej uczelni!”.

- Przypatrz się, Wuju, jaki śmieszny karakan.
Wujo rzucił się Boazowi do gardła.

- Dobrze się czujesz, kumplu? – indagował Boaz.
-Tak, kumplu, a bo co, kumplu? – odparł Wujo. – Wczoraj, jak spałeś, kumplu, wyciągnąłem ci, kumplu, tę zabawkę z kieszeni i rozmontowałem ją, kumplu, i wybebeszyłem, kumplu, i napchałem, kumplu, papierem toaletowym. A teraz, kumplu, siedzę sobie na pryczy i trzymam, kumplu, załadowany karabin, a ten karabin wycelowany jest w ciebie, kumplu – i co ty, sieroto, myślisz teraz zrobić?

Jak mógłbym opisać schyłkowe lata Kapitana? Można powiedzieć, że czuł się zrezygnowany i zrozpaczony. Rzecz jasna, by czuć się w ten sposób, nie musiał koniecznie zostać rozbitkiem na Santa Rosalii.

Nie nadajemy się do pracy i walki w wielkich hordach, do kierowania się ślepym instynktem i niczym więcej, do bezrozumnego życia w ciemnym, wilgotnym mrowisku bez zastanawiania się dlaczego.

Jednak od czasu do czasu zdarzały się niespodziewane i dobre rzeczy. Manna z Nieba, chciałoby się powiedzieć, choć nie w takich ilościach, żeby można nazwać życie miską konfitur wiśniowych ani nawet niczym, co by je przypominało.

Wracając do roku 1933: (...) Wielki kryzys trwał, tak więc na stacji i ulicach roiło się, podobnie jak dziś, od bezdomnych. W gazetach, podobnie jak dziś, pełno było artykułów o zwolnieniach z pracy, przejmowaniu zadłużonych farm oraz plajtach banków. Moim zdaniem zmieniło się tylko tyle, że dzięki telewizji potrafimy ukryć wielki kryzys. Może nawet ukrywamy trzecią wojnę światową.

Ale w Europie Cyganów pozostało niewielu. Większość wyłapano i zagazowano w obozach koncentracyjnych, co wszystkim odpowiadało. No bo kto lubi złodziei?

Wielkim oszustwem naszych czasów jest przekonanie, że wiedza zastąpiła religię. Wiedza jedynie nadwątliła prawdziwość historii o Adamie i Ewie oraz o Jonaszu i wielorybie. Reszta trzyma się dobrze, zwłaszcza lekcje o sprawiedliwości i dobroci. Ludzie, którzy uważają te przesłania za nieistotne w dwudziestym wielu, po prostu używają nauki jako pretekstu dla chciwości i brutalności.

Francuski pisarz Louis-Ferdinand Celine pisał o swym znajomym lekarzu, który miał obsesję godnej śmierci.
I rzeczywiście: skonał w konwulsjach pod fortepianem.

Ocknął się na krześle zwróconym ku scenie. BYł już po kolacji i teraz oglądał Kopciuszka. Jakaś część jego świadomości bawiła się już widocznie od dłuższego czasu, gdyż ryczał ze śmiechu.
Role kobiece grali oczywiście mężczyźni. Zegarł właśnie wybił północ i Kopciuszek lamentował:
O Boże Wielki, już bije dwónasta.
Zasraneż moje szczęście, biednaż ja niewiasta!

Nauczyłem się opisywać swoich rodziców jako ludzi dużo bardziej atrakcyjnych niż w rzeczywistości, po to, żeby ci, którzy nic o nich nie wiedzieli, mieli o mnie lepsze mniemanie.

Wszystkie kobiety miały duże mózgi (...) ale zbytnio ich nie wykorzystywały z następującego powodu: oryginalne myśli mogły człowiekowi narobić wrogów, a kobiety, jeżeli chciały osiągnąć jaki taki dostatek i bezpieczeństwo, potrzebowały jak najwięcej przyjaciół.

Sądzę, że dzisiejszej nocy powieszę Howarda W. Campbella Jr. za zbrodnie, jakie popełnił przeciwko samemu sobie.

Morał? Jest dość roboty z grzebaniem zmarłych, bez prób wyciągania morału z każdej śmierci. Połowa zabitych nie ma nawet imienia.

W zabawkach naszych dzieci nie ma prawa być nic harmonijnego, bo wyrosną przygotowane na spokój i porządek i zostaną zjedzone żywcem.

Swojemu pisarstwu ufam najbardziej i wygląda na to, że inni najbardziej mu ufają, gdy wypowiadam się jak człowiek z Indianapolis, którym jestem.


Równie dobrze mogliby rzucać tortami.

W Ameryce to są zwycięscy kontra przegrani i wynik od początku jest ustawiony.