Jeśli nie byłem za dobrym ojcem ani w ogóle kimkolwiek to dlatego, że już na długo przed śmiercią czułem się jak trup. Nikt mnie nie kochał, w niczym się nie wyróżniałem, nic mnie nie interesowało, miałem dość handlowania rondlami i patelniami i oglądania telewizji - czyli że byłem jak trup i za daleko zabrnąłem, żeby wrócić.
(…) ja jestem uparta i jeśli już coś zaczynam, to też kończę.