Osoby żyjące z pracy pracują, a żebracy nie pracują, są pasożytami [...] a jednak, gdy przyjrzeć się temu bliżej, nie widać zasadniczej różnicy. To prawda, twierdzi się, że żebracy nie pracują, czymże jednak jest praca? Żebractwo jest zawodem jak każdy inny, oczywiście całkowicie bezużytecznym, ale przecież wiele poważnych zawodów także jest całkowicie bezużytecznych.
...proletariusz, toleruje swoje warunki życia po części z braku jakiegokolwiek punktu odniesienia. Odcięcie go od historii i kontaktów z obcokrajowcami wyrabia w nim przekonanie, że wiedzie mu się lepiej niż jego przodkom, a średnia stopa życiowa systematycznie się podnosi.
Dwa kręgi ...(klasy społeczne) nachodzą na siebie tylko o tyle, o ile wymaga tego konieczność usuwania słabych ogniw Kręgu Wewnętrznego (2%) i NEUTRALIZOWANIA DROGĄ AWANSU ambitnych członków Kręgu Zewnętrznego (13%). Proletariusze (Prole 85%) praktycznie nie mają szans...
Wprawdzie zwierzęta nie były pewne, co oznacza to słowo, jednak Squealer mówił tak przekonywująco, a trzy psy, które dziwnym zbiegiem okoliczności znalazły się w pobliżu, warczały tak groźnie, że wyjaśnienie przyjęto bez dalszych pytań.
Istotnie, jeśli zwierzęta były czegokolwiek zupełnie pewne, to tego, iż nie chcą powrotu Jonesa. Wobec takiego argumentu nie miały już nic do powiedzenia. [...] Bez dalszych sporów wyrażono zatem zgodę, by zarówno mleko, jak strącone przez wiatr jabłka [...] przypadły wyłącznie świniom.
Kiedy ludzie się kochają, zużywają energię, a potem jest im dobrze i zupełnie nie ich nie obchodzi. Więc Partia zakazuje im się kochać, bo chce, żeby każdy bezustannie aż tryskał energią.
Od członków Partii oczekiwano podejścia, jakie charakteryzowało starożytnych Hebrajczyków, którzy - nie posiadając żadnej wiedzy na ten temat - uważali że wszystkie pozostałe narody czczą "fałszywych bogów". Nie potrzebowali się orientować, iż bogowie ci nazywaja się Ozyrys, Baal, Moloch, Isztar; im mniej o nich wiedzieli, tym lepiej to świadczyło o ich ortodoksyjności. Wierzyli, że istnieje Jahwe i znali jego przykazania, z których jasno wynikało, iż wszyscy bogowie noszący inne imona lub obdarzeni innymi atrybutami są fałszywi.
Możliwe jednak, iż na obliczu O'Briena malował się nie brak ortodoksyjności, lecz po prostu inteligencja.
Wygasiłem silnik i wysiadłem. Nie lubię zostawiać samochodu na jałowym biegu. Zawsze się boję, że odpadną błotniki albo stanie się jeszcze coś gorszego. Mój wóz to rocznik 1927 i ma już sporo na liczniku. Ilekroć podniosę maskę i widzę silnik, zawsze przywodzi mi na myśl dawne cesarstwo austro-węgierskie. Wszystko powiązane sznurkami, a jednak całość jakoś funkcjonuje. Nie uwierzycie, że cała ta maszyneria może drgać jednocześnie we wszystkich kierunkach. Daję słowo dygoce jak ziemia, która podobno trzęsie się, jak gdzieś wyczytałem, na dwadzieścia dwa sposoby. Jeśli przyjrzeć się silnikowi pracującemu na jałowym biegu, można dojść do wniosku, że przypomina on hawajską dziewczynę tańczącą hula-hula.
Zwierzęta doczekały czasów, w których nikt nie śmiał wygłosić swego zdania; dzikie, warczące psy włóczyły się wszędzie i trzeba było patrzeć na rozszarpywanych towarzyszy, którzy przyznali się do jakichś ohydnych zbrodni.
Jeśli kogoś kochasz, to po prostu go kochasz, a gdy nie możesz mu dać nic innego, wciąż darzysz go miłością.
PAN TALLBOYS: Wylali mnie jak wodę i wszystkie kości moje rozeszły się w stawach; a także serce moje wewnątrz ciała pływa jak w roztopionym wosku!...
Shakespeare nie był filozofem ani naukowcem, lecz niewątpliwie był ciekaw świat: kochał ziemskie sprawy i ziemskie bytowanie, które - co należy ponownie podkreślić - nie jest równoznaczne z pragnieniem użycia i jak najdłuższym odwlekaniem śmierci.
W każdym razie reżim rosyjski albo ulegnie demokratyzacji, albo zginie. Potężne, niezwyciężone i wiecznotrwałe imperium niewolnicze, jak się zdaje, marzenie Burnhama, nigdy nie powstanie, a jeśli nawet powstanie, długo nie przetrwa, ponieważ czasy, gdy niewolnictwo stanowiło trwałą bazę społeczną, już dawno minęły.
Istnienie dobrej złej literatury - innymi słowy to, że kogoś może rozbawić, ekscytować, a nawet wzruszyć i rozczulić książka, której rozum po prostu nie chce potraktować poważnie - świadczy o tym, że sztuka i intelekt to dwie różne rzeczy.
Uważam, że gdy współczesny intelektualista wejrzy wnikliwie i uczciwie we własny umysł, zawsze natknie się tam na jakieś nacjonalistyczne sympatie i antypatie.