Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

- (..) Karmił go z ręki, ale z początku ptak nie chciał jeść. Później jadł tak łapczywie, że kaleczył mu dziobem dłonie. Ale chłopiec był zadowolony, bo zrobili postępy. Chodziło mu o to, żeby ptak dobrze go poznał, nawet jeśli ranił go do krwi. Chłopiec zaczął dostrzegać, że sokół jest piękny, że jego smukłe skrzydła są stworzone do szybkiego lotu, że jest silny i szybki, dziki i łagodny. Kiedy nurkował ku ziemi, poruszał się jak światło. Gdy nauczył się krążyć i wracać na jego nadgarstek, chłopiec omal nie krzyczał z radości. Czasami ptak wskakiwał mu na ramię i wsadzał dziób w jego włosy. Chłopiec wiedział, że nie tylko jest oswojony, ale i doskonale wytrenowany, poszedł do ojca i pokazał mu, czego dokonał. Spodziewał się pochwały, ale ojciec wziął ptaka, teraz oswojonego i ufnego, i skręcił mu kark. "Mówiłem ci, że masz uczynić go posłusznym", powiedział i rzucił bezwładne ciało na ziemię. "A ty nauczyłeś go kochać. Sokoły nie mają być kochanymi, domowymi pupilami. Są dzikie, gwałtowne i okrutne. Ten ptak nie został wytresowany, tylko złamany". Później, kiedy chłopiec został sam, płakał nad przyjacielem, aż w końcu ojciec przysłał sługę po martwego ptaka i kazał go pogrzebać. Chłopiec już nigdy więcej nie płakał i nigdy nie zapomniał tego, czego się nauczył: że kochać to niszczyć i że być kochanym to znaczy zostać zniszczonym.

Will wolno pokiwał głową, a potem spojrzał na czarne niebo.
- Gwiazdy - powiedział.
- Nigdy jeszcze nie widziałem, żeby były takie jasne. Chyba wiatr rozpędził mgłę.
Magnus pomyślał o radości, która malowała się na twarzy Willa, kiedy stał zakrwawiony w salonie Camilie i ściskał w ręce ząb demona. Nie sądzę, żeby to gwiazdy się zmieniły.

I płakała nad sobą i zmianami, które w niej zaszły, bo czasami nawet zmiana na lepsze jest jak mała śmierć.

Wiedza zawsze boli

Kiedy grudniowy śnieg szybko spadnie, weź ślub, a prawdziwa miłość będzie trwała

Ludzie zwykle płaczą nie wtedy, kiedy są zdenerwowani albo przestraszeni, tylko wtedy, gdy są sfrustrowani.

- Słyszałaś, co powiedziała. Uważała, że wyświadcza mi przysługę.
- To nieprawda.
- Prawda. Ile razy muszę ci powtarzać, że ferie nie kłamią. Clary przypomniały się słowa Jace'a wypowiedziane u Magnusa. ''Odkryją, co jest twoim największym pragnieniem, i dadzą ci to...''
- Więc się pomyliła.
- Nie pomyliła się.- Ton Jace'a był gorzki.- Zauważyła, jak na ciebie patrzę, jak ty na mnie, a Simon na ciebie. Zagrała na nas jak na instrumentach.

Dźgnęła go palcem w ramię.
- Skąd to masz?
(...)
- Koszulę? Od Macy'ego. Z zimowej wyprzedaży.

Pragnienia naszych serc są bronią, którą można wykorzystać przeciwko nam.

Tessa, Tessa. Tessa. [...] Dlaczego nie dostała tak okropnego imienia, jak na przykład Mildred. Nie potrafił sobie wyobrazić, że leży w nocy bezsennie i patrzy w sufit, a niewidzialne głosy szepczą: Mildred, Mildred, Mildred. Za to Tessa...

-Nie spałam całą noc, bo kopiowałam ważne fragmenty. Dużo z tego było...
-Bredniami? - podsunął Jem.
-Pornografią? - rzucił jednocześnie Will.-Albo jednym i drugim. Nie słyszeliście wcześniej o pornograficznych bredniach?

Nie bój się, trzeba czegoś więcej niż ludzki krzyk, żeby obudzić umarłych.

,, [...] jeśli nadzieja jest żywa, utrzyma cię przy życiu." ~ Simon, str. 151

- Każdy z nas ma wybór. Nikt nie ma prawa nam go odbierać. Nawet z miłości.
- Ale właśnie o to chodzi. Kiedy kogoś kochasz nie masz wyboru. - Dobrze pamiętała, jak ścisnęło się jej serce, kiedy zadzwoniła Isabelle i powiedziała, że Jace zniknął. Wypadła z domu bez chwili wahania. - Miłość odbiera ci możliwość wyboru.
- To dużo lepsze niż alternatywa.

- Teraz – powiedział – było dużo lepiej. Nawet udało ci się nie krzyczeć.
- Nie miałam szansy. – Była pozbawiona tchu, nie tylko z powodu upadku. Leżąc na Jace’ie, czując jego ciało przy swoim, sprawiło, ze jej usta stały się suche, a serce zaczęło bić mocniej.

Isabelle dźgnęła łyżką niezidentyfikowany obiekt leżący na patelni. Pewnie naleśnik, z obawą pomyślała Clary.

- Siedziałyśmy tutaj, on zadzwonił, wyświetlił mi się na ekranie...To znaczy wyświetliła mi się lama, bo nie miałam jego fotki, więc zamiast tego wstawiłam zdjęcie lamy...I ta lama tak mnie wkurzyła, że nie mogłam się powstrzymać.
- Zły moment, żeby być lamą.
- A na to są jakieś dobre momenty?

- Nic dziwnego, że ty i Jace tak bardzo się lubicie. - skomentował. - Obaj jesteście szurniętymi chodzącymi arsenałami.

- Tęsknisz za Walią? - spytała Tessa. [...]
- Za czym tu tęsknić? Owce i śpiewy. I śmieszny język. Fe hoffwn i fod mor feddw, fyddai ddim yn cofio fy enw.
- Co to znaczy?
- Chciałbym się tak upić, żeby nie pamiętać własnego imienia. Całkiem użyteczne.
- Raczej nie mówisz jak patriota[...]
- Patriota? Powiem ci, co jest patriotyczne. Na cześć mojego miejsca urodzenia mam walijskiego smoka wytatuowanego na...
- Jesteś w czarującym nastroju, Williamie - przerwał mu Jem[...]

- No jasne – warknął. – Stworzyłem zgraję Wyklętych, którzy zaatakowali Instytut, zabili
Madeleine i o mało co nie wykończyli nas, tylko po to żeby Clary została w domu. Tak czy
siak, mój szatański plan działa.