Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

- Pamiętasz jak powiedziałaś mi, że on nigdy nie kłamie? To jest dopiero kłamstwo.

- Moja ulubiona kurtka jest ważną sprawą. - stwierdził Jace. To było za wiele, słuchać go jakby rozmawiał z Aleckiem lub z innym przyjacielem. - Jest jak ja, idealna do przytulania i modna.
- Spójrz, mamy tyle pieniędzy ile chcemy. - powiedział Sebastian. – Kupisz sobie ciuchy. Za kilka tygodni będziesz rządził tym miejscem. Będziesz mógł wziąć swoją ulubioną kurtkę i biegać z nią jak z chorągiewką.
Jace zaczął się śmiać w taki sposób, w jaki Clary kochała. - Ostrzegam cię, ta kurtka jest seksowna. Instytut mógłby zająć się ogniem.

- Jesteśmy oficjalnie parą? Nocni Łowcy mają jakiś swój rytuał? Powinienem zmienić swój status na Facebooku z "to skomplikowane" na "w związku"?
Isabelle rozkosznie zniszczyła nos.
- Nasz książkę z twarzą?

- Bo co? - obruszyła się Isabelle. - Jeszcze bardziej zrujnujesz sobie życie? O co właściwie co chodziło?
Jace potrząsnął głową.
- Odesłałem ją do domu. To będzie dla niej najlepsze.
- Zrobiłeś, do cholery, dużo więcej, niż tylko odesłałeś ją do domu. Ty ją zniszczyłeś. Widziałeś jej minę?

- Pod twoim wpływem się zmieniam. Przez cały czas, bezustannie. Zostałem wychowany tak, by wierzyć, że muszę być doskonały. Świetny wojownik, idealny syn. Nawet kiedy zamieszkałem z Lightwoodami, uważałem, że muszę sprostać wymaganiom, bo inaczej mnie odeślą. Nie wiedziałem, że miłość idzie w parze z wybaczeniem. A potem zjawiłaś się ty i roztrzaskałaś na kawałki wszystko, w co wierzyłem. Zacząłem wszystko widzieć inaczej. Miałaś...w sobie tyle miłości, wyrozumiałości, wiary. W końcu pomyślałem, że może zasługuję na tą wiarę. Że nie muszę być idealny. Wystarczy, że będę się starał. - Opuścił powieki, a Clary dostrzegła słaby puls na jego skroniach, wyczuła w nim napięcie. - Uważam więc, że jesteś niewłaściwą osobą dla Jace'a, którym byłem, ale nie dla Jace'a, którym jestem teraz. I tak się składa, że tego nowego lubię o wiele bardziej niż dawnego. Zmieniłaś mnie na lepsze i nawet gdybyś mnie opuściła pozostałbym taki.

Czasem ktoś kogo znasz całe życie, przestaje się kimś znanym i staje się nieznajomym. W cudowny, przedziwny sposób. Jakbyś odkrył, że plaża, którą odwiedzałeś przez całe życie, nie jest usypana z piasku, ale z diamentów, które oślepiają cię swoją urodą.

Zawsze będą tacy, którzy na podstawie nazwiska albo krwi w żyłach zechcą ci powiedzieć, kim jesteś. Nie pozwól, żeby inni decydowali kim jesteś. Sama za siebie decyduj.

- Odnosisz wrażenie, że nie wiesz, kim jesteś, ale ja wiem. Wiem. I pewnego dnia ty również będziesz wiedział. A tymczasem nie możesz wciąż się martwić, że mnie stracisz, bo to się nigdy nie stanie.

Żyjemy i oddychamy słowami. To książki uchroniły mnie przed odebraniem sobie życia [...] To dzięki książkom nie czułem się opuszczony przez cały świat. One mogły być ze mną szczere, a ja z nimi.

- A co z nami? Chcesz mieć chłopaka wampira? - Simon zaśmiał się gorzko. - Wyobrażam sobie wiele romantycznych pikników. Ty pijesz dziewiczą pina coladę, a ja krew dziewicy.

- To cały ja - powiedział Jace. - Patrząc, jak gram w scrabble, większość kobiet mdleje. Wyobraź sobie, co będzie, gdy się trochę wysilę.
(...)
- Albo możemy zostać - dodał lekko zdyszany.
- Żebym mogła zemdleć, patrząc, jak tworzysz potrójną premię słowną? - Odsunęła się od niego z wysiłkiem. - I oszczędź mi żartów na temat zaliczania punktów.
- Do licha, kobieto, czytasz w moich myślach. Wszystko potrafisz przewidzieć?
- To moja specjalna magiczna moc. Potrafię czytać w twoich myślach, jeśli są nieprzyzwoite.
- A więc przez dziewięćdziesiąt pięć procent czasu.

- Nie powinniśmy - powiedziała Isabelle. - Clave ma plan.
- Clave ma zbiorową inteligencję ananasa.
Alec zamrugał.
- Jace ma rację.
Isabelle odwróciła się do brata.
- Co ty wiesz? Nawet nie uważałeś.
- Nieprawda - odparł Alec. - Jace ma rację.
- Tak, ale ja mam rację praktycznie dziewięćdziesiąt procent czasu, więc to nie dowodzi, że słuchałeś - rzekł Jace. - To po prostu dobry traf.

- Sądzę, że jesteś już dość silny - stwierdził Magnus. - I nieźle panujesz nad sobą. Popatrz tylko, jak surowo tłumisz całe uwielbienie, jakie chciałbyś mi okazać.
- Czasem trudno jest mi zapanować nad sobą, by nie zaśmiać ci się w twarz - odparł ponuro Raphael. - Z tym się mogę zgodzić.

- Ale nawet dzisiaj...myślałem, że...mówiłaś, że też chcesz spotkać się ze mną sam na sam... - Will zaczął się jąkać.
- Sądziłam, że chodzi o przeprosiny! Uratowałeś mi życie w tamtym magazynie jestem Ci za to wdzięczna. Myślałam, że chcesz to ode mnie usłyszeć...Will zrobił taką minę, jakby go spoliczkowała.
- Nie uratowałem ci życia po to, żebyś mi była wdzięczna!
- Więc dlaczego? - Tessa podniosła głos. - Z obowiązku? Bo Prawo mówi...
- Zrobiłem to, bo cie kocham! - prawie wykrzyczał, a kiedy zobaczył wyraz jej twarzy, powtórzył ciszej: - Kocham cie, Tesso. Od chwili, kiedy się spotkaliśmy.
Tessa splotła ręce. Były lodowato zimne.
- Myślałam, że nie potrafisz być okrutniejszy niż wtedy na dachu. Myliłam się. To jest okrutniejsze.

Ogień hartuje złoto. My też zahartujemy się w ogniu i zabłyśniemy. (...) Naprzód, Dzieci Anioła. Idźcie i rozpalcie światła wojny.

Chcę, żebyś był lepszym człowiekiem, niż ja byłem. Niech nikt ci nie mówi, kim jesteś albo kim powinieneś być.

Przyziemni tworzą między sobą rozróżnienia, które wydają się śmieszne Nocnym Łowcom. Opierają je na rasie, religii, narodowości i dziesiątkach drobnych, nieistotnych rzeczy. Przyziemnym wydają się one logiczne, bo choć sami nie widzą ani nie uznają istnienia Świata Cieni, gdzieś tam jednak w ich pamięci jest pogrzebana prastara wiedzą że na ziemi chodzą inne istoty, których celem jest zadawanie krzywd i niszczenie. Ponieważ demoniczne zagrożenie jest niewidoczne dla Przyziemnych, muszą przypisywać je sobie nawzajem. Twarz, wroga nakładają na twarz sąsiada i w ten sposób prowadzą do tragedii ciągnących się przez całe pokolenia.

Można tylko do pewnego momentu odpychać od siebie prawdę, ale ona i tak wypłynie na wierzch.

Zerknęła na Jace’a, który szedł kilka kroków przed nimi i najwyraźniej rozmawiał z kotem.
Clary zastanawiała się o czym dyskutują. O polityce? Operze? Wysokich cenach tuńczyka?

- Umarł wrzeszcząc. - Szczerość Charlotte zaskoczyła Tessę.
- Jak miło to słyszeć. - Scott odstawił filiżankę na spodek.