- Tiens! Bardzo romantyczna historia. Jakie jest imię tej czarującej damy? Musiałem wyznać, że nie wiem. - To jeszcze bardziej romantyczne! Pierwsze spotkanie w pociągu z Paryża, a drugie tutaj. Koniec podróży w spotkaniu kochanków, czy tak to się określa? - Nie błaznuj, Poirot. - Wczoraj mademoiselle Daubreuil, a dzisiaj mademoiselle Kopciuszek! Hastings, ty masz serce pojemne jak Turek! Powinieneś założyć harem!
- Niektóre znane mi wielkie zbrodniarki miały twarze aniołów — odparł wesoło Poirot. — Twarz Madonny nie wyklucza degeneracji szarych komórek.
- Jak pani wygląda, gdy się wścieka? — zapytałem z uśmiechem. - Wtedy wstępuje we mnie diabeł. Nie zwracam uwagi na to, co mówię i co robię. Załatwiłam tak pewnego faceta. Naprawdę. Ale zasłużył na to. - No to — powiedziałem błagalnie — niech się pani na mnie nie wścieka. - Nie będę. Lubię pana… polubiłam pana od pierwszej chwili. Ale sprawiał pan wrażenie takiego zdegustowanego, że pomyślałam, iż nigdy się nie zaprzyjaźnimy.
- Co go napadło? - zapytała Mary. - Nie mam pojęcia. Budował domki z kart. Nagle wrzasnął, że ma pomysł, i uciekł, jak to pani sama widziała.
- Tak - przyznał - pani Cavendish należy do kobiet, które całą swą wartość objawiają w trudnych warunkach. Wtedy widać naprawdę ich dobroć i odwagę.
Przyznaję, że z miejsca poczułem doń żywą, głęboką niechęć, a pochlebiam sobie - moje pierwsze wrażenia bywają zazwyczaj trafne.
Jest jeden wielki plus zawodu lekarza- rzekł na to sir Bartholomew. - Że nie trzeba koniecznie słuchać własnych rad.
Macierzyństwo – nigdy nieprzebaczające!(...) Argumenty rozumowe nie docierają do samic wszelkich gatunków – do matki, której odebrano małe.
Cały dzień był okropny (...) Dął wiatr, lało jak z cebra, mgła przesłaniała świat. No i proszę! Jak sytuacja przedstawia się teraz? Mgły opadły, niebo jest znowu czyste i gwiazdy patrzą na nas. Tak samo bywa w życiu.
- Chrześcijaństwo zrobiło z kobiet idiotki - powiedziała. - Ten kult słabości, to łzawe użalanie się nad sobą! Poganki miały prawdziwą siłę. Cieszyły się życiem i zwyciężały!
Długo rozmawiałeś z Ellen o chorobie jej pani? Czy symptomy przypominały zatrucie arszenikiem? Poirot Potarł nos. -Trudno powiedzieć. Miała bóle brzucha i nudności... - Oczywiście! Zgadza się! -Hm, nie jestem pewien.
Nie potrafił współczuć słabości, ale cierpieniu - tak, ponieważ- dobrze o tym wiedział - najbardziej cierpią ludzie silni.
Smutne, gdy umiera ktoś młody, kto nie chce umierać, przed kim otwiera się całe życie, kto ma wszelkie powody ku temu, by żyć.
Oczywiście Pagett, kiedy wreszcie choć raz mógłby się na coś przydać, leżał złożony atakiem gastrycznym. To częsta przypadłość ludzi takich jak on - poważnych, ciężko pracujących, obdarzonych przez naturę słabym żołądkiem.