- Jak pani wygląda, gdy się wścieka? — zapytałem z uśmiechem.
- Wtedy wstępuje we mnie diabeł. Nie zwracam uwagi na to, co mówię i co robię. Załatwiłam tak pewnego faceta. Naprawdę. Ale zasłużył na to.
- No to — powiedziałem błagalnie — niech się pani na mnie nie wścieka.
- Nie będę. Lubię pana… polubiłam pana od pierwszej chwili. Ale sprawiał pan wrażenie takiego zdegustowanego, że pomyślałam, iż nigdy się nie zaprzyjaźnimy.