Z niechęcią zakryłem genitalia szlafrokiem. W nocy każdy może pokazywać klejnoty. Ale o drugiej po południu to już trzeba mieć do tego jaja.
Chlać i dupczyć, jeść i srać, spać, być ubranym, być żywym, być z daleka od spluw i zbiorowych ideałów
W kinach kroniki filmowe wyświetlano w przyśpieszonym tempie, żeby Hitler i Mussolini wyglądali jak rozhisteryzowani szaleńcy.
Możesz zamknąć tygrysa w klatce, ale nigdy nie będziesz miał pewności, że go złamałeś. Z ludźmi jest łatwiej.
Pocałowałem ją. Jej język zareagował właściwie. Ach, te kobiety - pomyślałem. Cóż to za cudowne istoty!
Dopóki Człowiek będzie się wdrapywał na najwyższy szczebel i nie wkalkuluje drogi w dół, będzie go można zniszczyć i pokonać. Dopiero gdy nauczy się ratować, co się da, będzie mniej zniszczony i mniej pokonany.
...jeśli człowiek w gruncie rzeczy nie wyznaje ani nie rozumie poglądów, które przyjmuje za swoje, to jego słowa mogą, o dziwo, brzmieć bardziej przekonująco.
jaja to jaja, i tyle - z w ł a s z c z a kocie, a moje własne wyglądają dosyć ckliwie i jak twierdzą współcześni, są całkiem spore: "Ty to masz jaja, Bukowski!".
Większości nie wolno wygrać w żadnej grze wymyślonej od początku świata, nie wyłączając Rewolucji Amerykańskiej.
Nie obchodziło mnie zbytnio zagrożenie komunistyczne ani nazistowskie. Chciałem się napić, chciałem wsadzić każdej napotkanej cizi, miałem też ochotę dobrze zjeść, śpiewać nad kuflem piwa w śmierdzącym barze i palić cygaro.
- Próbowałeś pogadać z psychoanalitykiem? - To bez sensu. Są nudni, bez wyobraźni. Nie potrzebuję psychoanalityków.(...) Chciałbym być psychoanalitykiem, gdybym mógł rżnąć wszystkie babki. To jedyna dobra strona tej profesji. Poza tym ten fach jest do niczego.
- Jezu! - Zostaw Jezusa w spokoju. Jezus nie ma z tym nic wspólnego! Chociaż...Zaraz...Poczekaj, szmaciarzu, podsunąłeś mi pewien pomysł. Mason odwrócił się na krześle w stronę Underwooda, który nadal opierał się plecami o deszcz. - Warto o tym pomyśleć. - Mhm - przyznał Underwood. - Oderwij na chwilkę wzrok od swego fiuta, Cliff. Zastanów się nad tym. - Nad czym? - Chrystus na wrotkach. Niezliczone możliwości. - Pewnie. Tak. Moglibyśmy dołączyć także diabła. - Dobre. Tak, diabła. - Można nawet wykorzystać krzyż. - Krzyż? Nie, to już zbyt banalne.
Napis na dachu innego budynku głosił JEZUS ZBAWIA, ale ani Jezus, ani pomarańcze niewiele były dla mnie warte.
Rurka od lewatywy wciąż się wysuwała, zalałem całą łazienkę, bolał mnie brzuch o tonąłem w śluzie zmieszanym z gównem. Tak wygląda koniec świata, żadna bomba atomowa, tylko gówno, gówno i jeszcze raz gówno.
Kiedy padło pytanie o religię, odpowiedziałem "katolik", głównie po to, żeby oszczędzić sobie zdziwionych spojrzeń i pytań, które zwykle następują po oświadczeniu, że jestem bezwyznaniowcem. Miałem dość dyskusji i zbędnych formalności. Znalazłem się w szpitalu katolickim, kto wie, może będą się mną lepiej opiekować albo otrzymam błogosławieństwo papieża.
- A to gnojek jeden! - rozdarła się, wskazując mnie palcem - złapał mnie za cipę! - Pani szanowna - rzekł mężczyzna - chłopak pewnie myślał, że to kratka od ścieku.