Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Niemców

Zobacz listę Niemców

Niemcy wg. profesji

Żyd woli zdechnąć, niż oddać choćby centa.

- Mój brat jest bogaty - ciągnął dalej Maurice. - Ale co z tego? Wyparł się mnie. Nie podoba mu się, że piję. Nie podoba mu się, że maluję.
- Ale za to twój brat nigdy nie spotkał Picassa.
Maurice wstał i uśmiechnął się.
- Nie. Nigdy nie spotkał Picassa.

Nagle się pochyliła i wzięła mego kutasa do ust. W świetle księżyca widziałem powolny ruch jej głowy i ciała. Nie była w tym tak dobra jak niektóre ze znanych mi kobiet, ale sam fakt, że to ona mi to robi, zdumiewał mnie.

Lubiłem oglądać boks. Przypominał mi trochę pisarstwo. Wymagał tych samych cech
- talentu, kondycji i odwagi. Tyle że kondycja w pisarstwie była duchowa, umysłowa. Nigdy się nie jest pisarzem. Pisarzem trzeba zostać za każdym razem, kiedy człowiek siada do maszyny. A jak się już usiadło, to przestaje być takie trudne. Czasami największa trudność polega na znalezieniu odpowiedniego krzesła i na tym, żeby do niego dobrnąć. Kiedy indziej nie sposób na nim wysiedzieć. Różne rzeczy, jak to śmiertelnikowi, stają ci
na drodze: drobne trudności, poważne trudności, nieustanne łomoty, trzaskanie
drzwiami. Kondycja jest niezbędna, żeby się nie dać temu wszystkiemu, co usiłuje nas wykończyć. Doszedłem do tego wniosku obserwując bokserów, konie oraz dżokejów,
którzy nie chcieli się poddać mimo pecha, upadku z siodła czy innych przykrych
niespodzianek. Pisałem o życiu, he, he. Jednak mój podziw budził przede wszystkim
heroizm, z jakim niektórzy przeżywali swoje życie. Ten podziw był motorem mojej
twórczości.

Zapłaciłem barmanowi, odepchnęliśmy stołki i ruszyliśmy w stronę drzwi. Znowu
uderzyły mnie ich skórzane kurtki i twarze bez wyrazu. Twarze wyprane z radości i
inicjatywy. Tym biedakom straszliwie czegoś brakowało. Coś we mnie drgnęło i przez krótką chwilę miałem ochotę objąć ich wszystkich, przytulić i pocieszyć jak jakiś Dostojewski, ale zdawałem sobie sprawę, że i dla mnie, i dla nich skończyłoby się to tylko śmiesznością i upokorzeniem. Świat nie wiedzieć kiedy zabrnął za daleko i odruchy dobroci nie mogły być już tak proste jak dawniej. Musielibyśmy nad tym znowu popracować.

Najgorszą rzeczą dla pisarza jest znajomość z innym pisarzem, a jeszcze gorszą - znajomość z kilkoma pisarzami. To jak chmara much na jednym kawałku gówna.

Tak naprawdę większość geniuszy to nudziarze, póki nie eksplodują sztuką. Ci złotouści są zawsze fałszywi.

Kibel zapychał się tylko wtedy, gdy ona przyjeżdżała. wrzucała tam kłęby siwych włosów, różne docipniki i zwały srajtaśmy. kiedyś wydawało mu się, że sobie to wszystko wymyśla, ale od momentu jej przyjazdu zaczynał zapychać się kibel, pojawiały się mrówki i różnego rodzaju ciemne myśli i ponury nastrój - a przecież to była taka dobra kobieta, która nienawidziła wojny i nie tolerowała nietolerancji i krzewiła miłość.

O, Mack miał wiel​kie​go chu​ja! ależ Mack miał chuja! Mack miał naj​więk​sze​go chu​ja w ca​łym mieście, naj​więk​sze​go chu​ja na za​ chód od Mis​sisi​pi! nikt nie mó​wił o ni​czym in​nym, tyl​ko o chu​ju Mac​ka. Mack – ten to miał chu​ja!.

Jen​sen sie​dział w fo​te​lu i ga​pił się na mnie; Jensen lu​bił sie​dzieć w fo​te​lu i ga​pić się na mnie. nie mógł zro​zu​mieć, dla​cze​go je​stem taki głu​pi. bo ja je​stem głu​pi. ale księ​życ też jest głu​pi.

Wszy​scy kur​czo​wo cze​pia​my się ścian tego świa​ta – ja, w naj​mrocz​niej​szej fa​zie kaca, my​ślę o dwój​ce mych przy​ja​ciół, któ​rzy do​ra​dza​ją mi, na jak prze​róż​ne spo​so​by moż​na po​peł​nić samobójstwo. czy jest lep​szy do​wód praw​dzi​wej przy​jaź​ni? je​den z owych przy​ja​ciół ma na le​wym przedra​mie​niu, jed​ną obok dru​giej, bli​zny po brzy​twie; dru​gi upy​cha tony pro​chów przez dziurę w swej czar​nej sku​dła​co​nej bro​dzie. obaj pi​szą wier​sze. jest coś w pi​sa​niu wier​szy, co spra​wia, że cały czas stoi się jed​ną nogą nad prze​pa​ścią. ale pew​nie i tak wszy​scy trzej dożyje​my do dzie​więć​dzie​siąt​ki.

(...) stała tam Gertruda. Wspaniała była. Emanowała czystym, skondensowanym seksem, prowokowała aż do bólu - i wiedziała, że to robi, grała tym, dawkowała kropla po kropli, przyzwalając łaskawie, żebym trochę pocierpiał.

Nie jestem, wiecie, elegantem. Ubrania mnie nudzą. Właściwie są czymś okropnym, jak inne oszukańcze rzeczy w rodzaju witamin, astrologii, pizzerii, sztucznych lodowisk, muzyki pop, walki o tytuł mistrza wagi ciężkiej etc.

Podeszło też kilku profesorów, uśmiechając się do mnie głupawo i dając mi do zrozumienia, że zrobiłem z siebie osła. Od razu poczuli się lepiej, jakby ich własne wypociny zyskały przez to na wartości.

- Wierzy Pan w odwagę?
- Lubię ją widzieć wszędzie wokół (...).
- Dlaczego?
- Poprawia mi to samopoczucie. To kwestia zachowania godności w obliczu życia bez żadnych szans.

Fajnie było pisać o Baronie von Himmlenie. Przecież każdy kogoś potrzebuje, a ja nikogo nie miałem, więc musiałem kogoś wymyślić i zrobić z niego człowieka, takiego jaki być powinien. Nie było w tym żadnego udawania ani oszukaństwa. Na odwrót: gdybym nikogo takiego nie wymyślił i bez niego radził sobie z własnym życiem, dopiero byłbym oszustem.

Ale cóż można zrobić, kiedy kilka razy wyliczono Cię do 8, a zostały jeszcze 2 rundy?

Nienawidzę domów towarowych, nienawidzę sprzedawców. Okazują takie poczucie wyższości, jakby posiedli jakąś wiedzę tajemną, i mają tę pewność siebie, której mnie brakuje.

Wówczas, (...) poczuje, co znaczy być prawdziwie samotnym i zbzikowanym. I tylko w ten sposób zrozumie, z czym przyjdzie mu się zmierzyć, gdy nadejdzie jego własny koniec.

- Sam wpakowałeś się w te kabałę. Sam będziesz musiał się z niej wyplątać.
- Pomyślałem, że mi pomożesz, poradzisz, co mam robić.
- Chcesz, żebym zmieniła Ci pieluszki? Mam do niej zadzwonić w twoim imieniu?
- Nie, już w porządku. Jestem mężczyzną. Zadzwonię do niej sam. Zrobię to zaraz. Powiem jej prawdę. Skończę z tą kurewską sytuacją.