Rurka od lewatywy wciąż się wysuwała, zalałem całą łazienkę, bolał mnie brzuch o tonąłem w śluzie zmieszanym z gównem. Tak wygląda koniec świata, żadna bomba atomowa, tylko gówno, gówno i jeszcze raz gówno.
Rurka od lewatywy wciąż się wysuwała, zalałem całą łazienkę, bolał mnie brzuch o tonąłem w śluzie zmieszanym z gównem. Tak wygląda koniec świata, żadna bomba atomowa, tylko gówno, gówno i jeszcze raz gówno.
(…) Jerzy Grzegorzewski był prawdziwym artystą, człowiekiem muśniętym przez Pana Boga.
Ja zawsze i wciąż kierowałem się dobrem tego państwa i dobrem tego narodu.