Cierpienie jest tym cieniem, który uwydatnia chwile przyjemne (...) Szczęśliwy, kto zamiast narzekać na cierpienia, uczy się od nich.
Nie możemy być szczęśliwi, dopóki wszyscy dokoła nas cierpią i tworzą sobie cierpienie; nie możemy być moralni, dopóki przemoc, kłamstwo i niesprawiedliwość rządzą obrotem wszystkich rzeczy; nie możemy nawet być mądrzy, dopóki cała ludzkość nie będzie walczyła o mądrość i nie wprowadzi jednostki sposobem najmędrszym do życia i wiedzy.
Bo cierpienie, kiedy jest złagodzone i osłodzone tak czułymi wspomnieniami, przestaje być bolesne i przeobraża się w szczęśie.
Tak się składa, że im więcej się mówi o szczęściu abstrakcyjnego człowieka (...) tym bardziej zdaje się cierpieć człowiek rzeczywisty.
Odkąd weszłam w świat prawdziwego cierpienia, przestałam narzekać. Cieszę się z tego, że mam ręce i nogi. Wcześniej nie wiedziałam, że jest to powód do szczęścia. Zostałam wyróżniona przez los wobec tylu pokrzywdzonych i jestem im coś winna.
Chrześcijaństwo głosi naukę o odkupieniu i życiu wiecznym, lecz nawet szczęśliwość wieczna cierpienia nie wymazuje.