Nie mam pojęcia [co to znaczy być damą]. Jest to określenie, które do mnie przylgnęło, ale ja damą nigdy się nie czułam. Mój wuj mówił: dama nigdy się nie spieszy, a ja nie spełniam tego warunku, zawsze gdzieś pędzę i nie mam czasu. Damą jest kobieta, która nie sprawia sobą kłopotu. Dama musi znać swoje miejsce.
Nie jestem przywiązana do swojego dorobku. Nigdy nie zrobiłam własnej filmografii, nie mam nawet kaset z filmami, w których wystąpiłam. Może dlatego, że nigdy nie zagrałam czegoś, co by mnie naprawdę charakteryzowało. Gdyby ktoś chciał dziś zostać moim agentem i chciał mnie komuś przedstawić, to właściwie co by pokazał? Gdzie te role?
Nie bardzo sobie wyobrażam, jak można, mając dzieci, codziennie wychodzić z domu o szóstej wieczór i wracać o jedenastej. Poza tym jestem zdemoralizowana pracą dla kina – film robi się raz, a potem on już na nas przez całe życie pracuje. W teatrze zaś za każdym razem odtwarza się od nowa to samo. Takie wielokrotne powtarzanie byłoby dla mnie chyba zbyt monotonne.
Moja młodość to roztańczone lata sześćdziesiąte, lata kawiarni. Czas szybkiego dojrzewania. Epoka, w której - jak mówił Adam Pawlikowski - chodziło się, a nie jeździło.
Nie miałam planów na przyszłość. To tak, jakbym wierzyła, że moje życie się ułoży. Wydaje mi się, że jeśli człowiek się pakuje i odchodzi – mimo że to jest nierozsądne, bo traci mieszkanie – to zyskuje jednak swobodę, wolność i prawo decydowania o sobie. Jak się wierzy w siebie, to z reguły jakoś się wszystko układa. Wiele razy po to, by być sobie wierną, zaufałam swojej intuicji, choć wydawało się to nierozsądne. Nigdy się niczego nie bałam, szłam va banque. Można mi wszystko zabrać, a ja mogę jutro zacząć życie od nowa.
Jeśli udałoby mi się zrobić tylko jedną dziesiątą tego, co Michael Jackson zrobił dla innych, naprawdę mogę coś zmienić na tym świecie.
Gdy miałem 12 lat i śpiewałem na ulicy, znalazłem taką kartkę w pokrowcu na gitarę: „Jestem Tiffany, jesteś słodki, oto mój numer, zadzwoń!
Scooter nauczył mnie nie kochać pieniędzy. Przez nie, masz wielki dom, drogie auta, i puste serce. To cała prawda.
Chcę, by ludzie mnie szanowali, nie tylko za muzykę, ale za dokonywanie dobrych decyzji i czasami trzeba najpierw zrobić coś źle.
Lubię, kiedy dziewczyna mówi "Och, popatrz na tą małą słodką kaczkę" i ja mówię "Ona jest słodka, ale nie tak jak ty".
Nie mam wyjścia i muszę w końcu wziąć się za swoje problemy psychiczne. Od wielu lat nieustannie koncertuję i doszedłem do momentu, kiedy uświadomiłem sobie, że nie jestem szczęśliwy. Nie zasługujecie na oglądanie mnie na scenie, kiedy nie czuję się na niej komfortowo. Potrzebuję przerwy. (…) Wierzę, że najszybciej jak to możliwe będę znów w pełni sił i pokażę, na co mnie stać.