Gdy miałem 12 lat i śpiewałem na ulicy, znalazłem taką kartkę w pokrowcu na gitarę: „Jestem Tiffany, jesteś słodki, oto mój numer, zadzwoń!
Gdy miałem 12 lat i śpiewałem na ulicy, znalazłem taką kartkę w pokrowcu na gitarę: „Jestem Tiffany, jesteś słodki, oto mój numer, zadzwoń!
Miałem taki okres w życiu, że zabijałem bez powodu, wystarczyło, że ktoś krzywo na mnie spojrzał.
Miałem to dziwne uczucie uniesienia i nie mogłem do końca zrozumieć, dlaczego tak się czułem.
Ech, niech jej ziemia lekką będzie, ale miałem z nią więcej problemów, niż ze Służbą Bezpieczeństwa!