Po kolacji zabraliśmy się za kolorowanie. Okazało się, że London ma kolorowankę ze zwierzętami w zoo, i przez godzinę siedzieliśmy przy kuchennym stole, tworząc tęczowe zwierzęta rodem z bajek dla dzieci.
Chociaż chodziła do szkoły dopiero od kilku tygodni, zauważyłem, że koloruje dużo lepiej niż kiedyś. nie wyjeżdżała za linie, a nawet używała cieniowania. Zniknęły smugi i zawijasy sprzed roku.
Moja mała dziewczynka powoli dorastała i nie wiedzieć czemu, na myśl o tym poczułem w sercu bolesne ukłucie.
