Jest pewien aspekt nieskończoności w zjawisku znanym jako teatr. Ten, który znamy, istnieje od trzech tysięcy lat. Ma początek w obrzędach, w których nastąpił akt pewnego przetworzenia rzeczywistości. Ktoś zaczął coś reprezentować – wiatr, ogień, słońce. Być może przedstawiał jakieś konflikty, zmiany. W tym sensie teatr ma charakter pewnej nieskończoności związanej z ludzkim życiem.
Sądzę, że rzeczywistość fizyczna w pewien sposób wyłania się z rzeczywistości matematycznej.