Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

- Gnijesz, rozpadasz się! (...) Tak wygląda ludzkość, jeśli ty ją reprezentujesz. (...)

Winston zaczął się ubierać, powoli i niedołężnie. Do tej pory jakoś nie zauważył, że jest taki chudy i słaby. W jego głowie kołatała się jedna myśl: musi tu być znacznie dłużej, niż sądził. (...) Opadł bezwolnie na stołek przy łóżku i wybuchnął płaczem. Mimo świadomości, jak okropnie, wręcz odrażająco wygląda w ostrym, jaskrawym świetle - szlochający worek kości w cuchnącej bieliźnie - nie mógł pohamować łez.

O'Brien niemal dobrotliwym gestem dotknął jego ramienia.

- Twoja męka kiedyś się skończy - rzekł. - Jeśli tylko zechcesz, przestaniesz cierpieć. Wszystko zależy od ciebie.

- (...) To wy doprowadziliście mnie do tego stanu! - zaszlochał Winston.

- Nie, Winston, sam się doprowadziłeś. Sam wybrałeś tę drogę, kiedy postanowiłeś sprzeciwić się Partii. Wszystkie następstwa wynikły z twojego pierwszego kroku. Nie spotkało cię nic, czego nie mogłeś przewidzieć. (...) Pokonaliśmy cię. (...) Nie sądzę, aby zostało w tobie wiele dumy. Kopano cię, bito, lżono; wrzeszczałeś z bólu, tarzałeś się po ziemi we własnej krwi i we własnych wymiocinach. Skamlałeś o litość, zdradziłeś wszystkich i wszystko. Czy znasz choć jedno poniżenie, które cię ominęło?

Winston (...) podniósł wzrok na O'Briena.

- Nie zdradziłem Julii.

(...) Ktoś inny natychmiast odparłby, że przecież zdradził Julię. Bo czyż nie złożył wyczerpujących zeznań podczas tortur? Poinformował dokładnie śledczych o jej zwyczajach, charakterze, przeszłości; wyjawił w najdrobniejszych szczegółach przebieg spotkań i treść rozmów; opowiedział o posiłkach przyrządzanych z czarnorynkowych artykułów, o cudzołóstwie, o nie sprecyzowanych knowaniach przeciwko Partii - o wszystkim. A jednak, w tym sensie, w jakim rozumiał to słowo, nie zdradził Julii. Nie przestał jej kochać. Jego uczucia wobec niej pozostały takie same.

Nieco podobne cytaty

Poczułam, że to jest taki moment w naszym i w moim życiu, żeby mówić o tym, co istotne. O zagrożeniach, lękach i skrajnych wyborach, przed którymi staje ludzkość i poszczególne osoby. Pytania, które sobie zadawałam przy okazji moich filmów o zbrodniach XX wieku, wciąż są aktualne. [...] Zachować to, co się wydaje największym osiągnięciem Europy w ostatnim półwieczu: prawa człowieka, demokrację, solidarność, szacunek dla każdej istoty ludzkiej, prawo do poszukiwania swojego miejsca na ziemi i godnego życia dla wszystkich. Widać wyraźnie, że sobie z tym kompletnie nie radzimy.

Mnie przede wszystkim interesują historie ludzi i ich losy. Sam kostium jest tutaj najmniej ważny. Oczywiście bardzo chciałabym robić współczesne kino. Problem polega jednak na tym, że dzisiaj nie jestem zbyt mocno zakorzeniona w jakiejś konkretnej rzeczywistości. Czyli jeśli miałabym robić film współczesny musiałabym go robić trochę, jak kostiumowy. To znaczy dokonać pewnej dokumentacji, wejść w tą rzeczywistość, która nie jest moją codziennością. W Polsce jestem stosunkowo mało i bardziej wygląda to na przystanek w podróży. Z kolei Stany znam głównie z tego, że robię tam filmy i seriale, których popełniłam najwięcej.

W przedwojennej Polsce działo się mnóstwo złych rzeczy, które powodowały, że młodzi Żydzi zwracali się ku komunizmowi. Wielu tę przedwojenną Polskę dziś idealizuje, ale przecież wtedy narastały postawy faszystowskie i antysemickie. I to nie tylko ze strony skrajnych organizacji, jak ONR, zresztą wówczas zdelegalizowanego w przeciwieństwie do dzisiaj, ale również ze strony władz państwowych. Było więc zupełnie logiczne, że tacy ludzie jak mój ojciec wstępowali do komunistycznej partii, bo komunizm ze swoimi hasłami równości, równych szans dla wszystkich bez względu na wyznanie czy pochodzenie wydawał im się szansą na lepszą ludzkość.

Nie wiemy, jak działa świadomość. To jest jeden z poważniejszych problemów: nie wiemy, jak zdefiniować świadomość i jak ona tak naprawdę funkcjonuje. Wiemy mniej więcej, jak wygląda proces uczenia się i rozwijania inteligencji, natomiast jedno jest do pewnego stopnia niezależne od drugiego. Potrafię sobie wyobrazić istoty bardzo inteligentne i nieposiadające żadnej świadomości oraz takie, które są świadome i nie posiadają żadnej inteligencji.

Ludzkość zyskuje więcej, pozwalając żyć każdemu wedle jego upodobania, niż zmuszając każdego, by żył wedle upodobania pozostałych.

Inaczej to wygląda z punktu widzenia zagranicznego kapitału. Od wczoraj macie wylewane krokodyle łzy przez analityków bankowych, jaka to zła decyzja. Jeden bank potem ujawnił, nie ten, co jest najbardziej obciążony kredytami złotowymi, że na tej jednej decyzji straci kilkaset milionów złotych. Są banki, co stracą miliard złotych. Wy oczekujecie od analityków, którzy są zatrudnieni przez właścicieli tych banków, że będzie chwalił decyzje obniżające stopy? Natychmiast by stracił pracę. On prywatnie może to powiedzieć żonie, kolegom, ale nie publicznie.

Czy utopia wolnego rynku doprowadziła ludzkość do pełnego szczęścia? Połowa bogactwa świata należy dziś do wielkich koncernów kontrolowanych przez kilkaset rodzin. Wciąż powiększa się dysproporcja między bogatymi i biednymi.

Przez całe stulecia ludzkość nie musiała się martwić o wpływ działalności produkcyjnej na środowisko – przyroda była w stanie dostosować się do wyrębu lasów, korzystania z węgla i ropy itd. Być może jednak zbliżamy się do jej punktu załamania – nie możemy być tego pewni, ponieważ tego rodzaju punkty widać dopiero wówczas poniewczasie. W takiej sytuacji gadanie o antycypacji, ostrożności i kontroli ryzyka staje się bezsensowne, ponieważ mamy do czynienia z „nieznanymi niewiadomymi”.

Mnie nie ukrywam, najbardziej ostatnio zastanowiła jego nowa kreacja.(...) To znaczy ta głowa ostrzyżona. Bo to jednak wygląda dość uderzająco. Mogę państwu powiedzieć, że mi to przypomina, hmm... takie ukraińskie obyczaje.

Artysta polityczny w równym stopniu, co estetyczny może kierować i rządzić światem, mamiąc go wyobrażeniem w miejsce rzeczywistości, na przykład wyobrażeniem o wolności ludu lub o jego randze i równości; to pierwsze istnieje jedynie formalnie w angielskim Parlamencie, to drugie zaś we francuskim konwencie. Lepiej jednak przecież mieć choćby pozór posiadania owego uszlachetniającego ludzkość dobra, niż czuć się go w oczywisty sposób pozbawionym.