Dobrą stroną bycia obcokrajowcem w drużynie (NBA) jest to, że ludzie mogą dowiedzieć się gdzie jest Polska, i o różnych rzeczach z mojej kultury. Oczywiście uczę się codziennie o amerykańskiej kulturze, kilku gości w zespole nie ma pojęcia gdzie jest Polska, niektórzy mówili, że w Afryce.
Jest to po prostu nikczemny dureń i ten nikczemny dureń nie może być ministrem polskiego rządu.