- Chcę przemówić do ludu - oświadczył dumnie Jaskier.
- Byle krótko, wicehrabio.
Poeta stanął na skraju rusztowania, uniósł ręce. Tłum zaszemrał i uciszył się.
- Hej, ludu - zawołał Jaskier. - Co słychać? Jak się macie?
- Ano, jakoś się żyje - bąknął po długiej ciszy ktoś z dalszych rzędów.
- To i dobrze - kiwnął głową poeta. - Wielcem rad. No, teraz już możemy zaczynać.