Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Artyści są nieznośnie nudni. I krótkowzroczni. Gdy im się powiedzie, są święcie przekonani o własnej wielkości bez względu na to, jak bardzo są do niczego. gdy im się nie powiedzie, też są święcie przekonani o własnej wielkości bez względu na to, jak bardzo są do niczego. gdy im się nie powiedzie, to zawsze ktoś inny jest winien. nigdy powodem nie jest brak talentu; żeby nie wiedzieć jak mierni byli, święcie wierzą w swój geniusz. zawsze wyciągną dowód van Gogha albo Mozarta albo z dwudziestu innych, którzy zeszli z tego świata, zanim wygrzali sobie tyłek w Sławie, tyle tylko że na każdego Mozarta przypada 50 000 nieznośnych idiotów, którzy wysrywają z siebie ohydne barachło. tylko naprawdę dobrzy wycofują się z branży - jak Rimbaud albo Rossini.

Charles Bukowski: Artyści są nieznośnie nudni. I krótkowzroczni. Gdy im...
Udostępnij obrazek cytatu, kopiując kod HTML:

<a href="https://cytatybaza.pl/cytat/artysci-sa-nieznosnie-nudni-i-krotkowzroczni-gdy-im-sie-powiedzie-sa.html"><img src="https://cytatybaza.pl/cytat/obrazek/artysci-sa-nieznosnie-nudni-i-krotkowzroczni-gdy-im-sie-powiedzie-sa.webp" alt="cytat" width="600" style="max-width:100%;max-height:784px;"></a>

Nieco podobne cytaty

Może udawało mi się dotknąć artyzmu, ale nigdy nie myślałem o sobie jako o artyście. Rzemiosło pozwoliło mi zachować normalność w zawodzie. Nie przeżywam egzystencjalnej męki twórczej, nie owijam się w węże boa, nie noszę beretu i nie palę marihuany. Wajda pytany kiedyś, dlaczego nie angażuje mnie do filmów, odpowiedział że „Englert jest za zdrowy”.

Świat bez błaznów byłby nudny.

W PCK powiedzieli mi, że to nie ja wymyśliłem zupy, tylko oni. Odpowiedziałem, że zupy wymyślił człowiek, kiedy tylko zrobił garnek. Byle garnek i już jest zupa. A skoro już wymyślił zupę, to zaczął się nią dzielić. I to jest jeden z najstarszych wynalazków ludzkości. Natomiast ja nadałem tej akcji rangę.

Otrzymał szansę całkowitej zmiany nie tylko swojego politycznego image'u, ale także swojej politycznej funkcji w naszym życiu publicznym. Z tej szansy nie skorzystał. Po krótkim czasie powrócił do swoich praktyk, powrócił do czegoś, co trzeba określić jednym słowem – warcholstwo. My warcholstwa w żadnym razie nie możemy tolerować. Podjęliśmy wysiłki zmierzające do tego, by rząd utrzymał większość. Jeżeli to się nie powiedzie, jedynym rozwiązaniem będą przyspieszone wybory.

Nie radziłbym nikomu zostać artystą jeżeli szuka szczęścia, ponieważ jest to raczej ciężki kawałek chleba a nie lekki. Nawet jeżeli my artyści mamy pewne przywileje, jest w nas obecna cały czas pewna frustracja: jak zrobić więcej lub lepiej, nigdy nie osiągamy satysfakcji.

Jak skończyłem pracę w Optimusie, to miałem bardzo wysoki cholesterol. Lekarze analizując moje wyniki powiedzieli, że do końca życia będę musiał brać lekarstwa. Przypomniałem sobie co mówiła Pani profesor. No więc poprosiłem małżonkę, by stale w domu był bundz z naszego mleka (rodzaj owczego sera - przyp. redakcji). No i ja, nie biorąc żadnej tabletki, dzięki terapii opierającej się na bundzu i serach żółtych mam teraz poziom cholesterolu jak u noworodka – wszystko w normie.

Raz wdałem się w politykę i bardzo tego żałuję. Artyście nie wolno robić takich rzeczy.

Siedziałem w Moskwie i czekałem na akredytację dziennikarską, gdy powiedzieli mi, że ktoś taki zapiernicza ze Wschodu na Zachód do Moskwy, aby w stolicy, na Placu Czerwonym, odprawić rytuał przegnania demona, który zagnieździł się na Kremlu. No to mówię sobie: „no, nie – takiego człowieka muszę poznać”. Na piechotę szedł z Jakucji do Moskwy, rozumiesz?! No to wyszedłem mu naprzeciw, a gdy spotkaliśmy się na drodze, zwyczajnie podszedłem i powiedziałem – „Aleksandrze, czy mogę iść z Tobą?” „Zasuwaj. Tu każdy może, jesteśmy tu oazą wolności”

Zazwyczaj, nasze nieoświecone próby osiągnięcia bezpieczeństwa są zarządzane przez krótkowzroczny, ale władczy egoizm zaprogramowany z punktu widzenia własnego “ja”. Zakładamy, że posiadamy trwały rdzeń indywidualnego bytu, właściwie istniejące ego, i tym samym nasze różne plany i projekty przybierają kształt tak wielu działań zapobiegających zagrożeniom własnego “ja” i promują jego dominację w ogólnym schemacie rzeczy. Buddha stawia ten punkt widzenia na głowie, wskazując, że niepokój jest mrocznym bliźniakiem ego. Deklaruje, że wszystkie próby zabezpieczające korzyści ego nieodzownie powstają z przywiązania, i że sam akt przywiązywania toruje drogę dla upadku, gdy obiekt, którego się trzymamy zanika, tak jak wszystko w naturze.

Ja przede wszystkim ubolewam, że artysta nie ma gdzie pokazać tego, co robi. Ja jestem w tym cyrku dlatego, że wydaję płytę i mam świadomość, że muszę się gdzieś promować. Przecież nie będę tańczyć na rurze! Czy na lodzie… Nie ma innych propozycji dla artystów, którzy chcą zaistnieć, nie ma programów muzycznych, są tylko festiwale. Artyści robią co mogą, żeby się podlansować. Gwiazdki serialu chodzą na promocje perfum, żeby ich zdjęcie ukazało się w kronice towarzyskiej.