- Ale kim są ci dementoidzi? - przerwał mu ze złością wuj Vernon. - Co oni ROBIĄ?
- Już wam mówiłem: wysysają z ofiary szczęście...a jak im się uda, całują ją i...
- Całują?! - oczy wuja Vernona zaczęły wychodzić z orbit. - Całują?
- Tak to się nazywa...kiedy wysysają z ofiary duszę. Przez usta.
Ciotka Petunia jęknęła żałośnie.
- Duszę? Ale jemu nie zabrali...przecież mój syn wciąż ma swą...Chwyciła Dudleya za ramiona i potrząsnęła nim, jakby chciała sprawdzić, czy dusza wciąż w nim grzechocze.
